Parafia Rzymskokatolicka
Św. Ojca Pio w Warszawie

przy ul. Gen. Fieldorfa 1


“Bogu się służy tylko wówczas, kiedy Mu się służy tak, jak On chce” - Ojciec Pio.

23 sierpnia 2017. Środa.
Imieniny Apolinarego, Róży i Filipa  

Strona Główna Ogłoszenia Intencje Mszy św. Z życia parafii Słowo na Niedzielę ArchiwumPorządek Mszy św. Nabożeństwa Sakramenty Księża Patron Wspólnoty Caritas Pielgrzymki Rekolekcje Światowe Dni Młodzieży Bierzmowanie Wnętrze kaplicy Budowa Sanktuarium Wnętrze kościoła Złote myśli Modlitewnik Anielski Linki Kontakt Lokalizacja Login

20 sierpnia 2017


XX Niedziela Zwykła


Potem Jezus odszedł stamtąd i podążył w stronę Tyru i Sydonu. A oto kobieta kananejska, wyszedłszy z tamtych okolic, wołała: „Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida! Moja córka jest ciężko dręczona przez złego ducha”. Lecz On nie odezwał się do niej ani słowem. Na to podeszli Jego uczniowie i prosili Go: „Odpraw ją, bo krzyczy za nami!” Lecz On odpowiedział: „Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela”. A ona przyszła, upadła przed Nim i prosiła: „Panie, dopomóż mi!” On jednak odparł: „Niedobrze jest zabrać chleb dzieciom a rzucić psom”. A ona odrzekła: „Tak, Panie, lecz i szczenięta jedzą z okruszyn, które spadają ze stołów ich panów”. Wtedy Jezus jej odpowiedział: „O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz!” Od tej chwili jej córka była zdrowa”.


„Mój dom będzie domem modlitwy dla wszystkich narodów” (Iz 56,7). A my często stawiamy pytanie, czy Boże zbawienie i łaska życia wiecznego jest dla wszystkich, czy tylko dla niektórych ludzi i narodów?


Słyszymy dziś w Ewangelii, że Jezus chwilowo opuszcza ziemię Izraela i udaje się do pogańskich miast Tyru i Sydonu. W tym czasie wychodzi Mu na spotkanie kobieta kananejska wołając, a nawet krzycząc: „Ulituj się nade mną Panie, Synu Dawida! Moja córka jest ciężko dręczona przez złego ducha!” Kobieta kananejska czyli poganka, matka pogrążona w cierpieniu: ona mówi dzisiaj każdej kobiecie i matce, co znaczy prawdziwe macierzyństwo.


W tamtej chwili spotkały się dwa światy: kobieta reprezentuje świat pogan, których symbolem są bogate i potężne pogańskie miasta Tyr i Sydon: bałwochwalstwo, imperium zła, zniewolenia, braku wolności i zbawienia; Jezus i uczniowie reprezentują świat wiary. Kobieta wychodzi ze swego świata (stylu życia) i idzie w kierunku Jezusa i wiary; Jezus zaś i uczniowie podejmują misję głoszenia Dobrej Nowiny wszystkim narodom.


Poganka rozpoznaje w Jezusie Pana, Zbawiciela, obiecanego Dawidowi Syna – Mesjasza, a w jej wołaniu rozbrzmiewa autentyczna wiara. Jednak na usilne wołanie kobiety, „Jezus nie odezwał się ani słowem”. Jezus milczy. Czasami i my doświadczamy milczenia Boga, ale to nie oznacza braku Jego obecności i troski o nas. Uczniowie zaś proszą za nią, ale po to, żeby Jezus ją odprawił. Chcą się pozbyć problemu, niewygodnego ciężaru. Nie potrafią dostrzec jej potrzeby i wstawić się za nią. Niestety, w tym momencie uczniowie nie dają wzoru modlitwy wstawienniczej.


Jezus jej nie odsyła, ale mówi słowa, których znaczenie jest z pozoru krzywdzące: „jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela”. Jezus wie, że Jego lud zna Pisma i oczekuje obiecanego Dawidowi Potomka, który by go zjednoczył i prowadził jak pasterz owce. Tylko za pośrednictwem Izraela narody będą uczestniczyć w zbawieniu – taki jest porządek rzeczy! Na narodzie wybranym, który pierwszy otrzymał dar zbawienia, spoczywa obowiązek i misja rozprzestrzeniania go w świecie.


Kobieta widząc, że nie jest odrzucona, „upadła przed Nim i prosiła”, chwyta się kurczowo nadziei, mówiąc: „Panie pomóż mi”! Prawdziwa mama, która utożsamia się ze swym dzieckiem, jego bólem i nieszczęściem! „Panie, dopomóż mi” – jest to modlitwa pełna wiary w moc Jezusa – i Jezus odpowiada słowami, które jak nam się może wydawać, mogą pozbawić wszelkiej nadziei, wszelkich złudzeń: „Niedobrze jest zabrać chleb dzieciom a rzucić psom”. Jezus nie potraktował jej jak psa – tak Żydzi mówili o poganach. Jezus nie pogardza poganami, ludźmi niewierzącymi. Ona wie, że szczenięta również należą do domu, stanowią część rodziny, dlatego z pokorą odpowiada: „Tak, Panie, lecz i szczenięta jedzą z okruszyn, które spadają ze stołu ich panów” – czyli inaczej mówiąc: „pozwól mi, pogance nakarmić się tym zbawieniem, co spada ze stołu, gdzie zasiada Ojciec ze swymi dziećmi; spraw, abym i ja stała się częścią tej rodziny, Bożego domu, domu modlitwy”!


Są to słowa, które objawiają głęboką i rozumną wiarę. Jezus wysłuchał jej modlitwy i spełnił jej prośbę. Jej wiara okazała się autentyczna, szczera, pokorna, odważna, motywowana miłością do cierpiącego dziecka, podtrzymywana wytrwałą nadzieją, że jest tylko jeden Pan, który może jej pomóc – Jezus Chrystus! Jezus jej pomógł nie dlatego, że była poganką, ale że wielka była jej wiara. Przez to spotkanie uczniowie nauczyli się, że wystarczy wiara w Jezusa, aby należeć do nowego Ludu Bożego zgromadzonego wokół Jezusa, do Kościoła. Bóg ofiaruje swe zbawienie wszystkim narodom ziemi; wszyscy będą uczestnikami zbawienia, bez ograniczeń.


Wszyscy możemy przeżywać naszą wiarę we wspólnym domu, którym jest Kościół, gdzie nikt nie jest „obcym i gościem”, ale wszyscy są domownikami Boga: „przeto nie jesteście już obcymi i przychodniami, ale jesteście współobywatelami świętych i domownikami Boga” (Ef 2,19), bo „Mój dom będzie domem modlitwy dla wszystkich narodów”.