STRONA GŁÓWNA


Jezus jest Dobrym Pasterzem, troszczy się o każdą swoją owcę. Zna swoje owce po imieniu, ale każda a nich ma własną drogę, własne problemy. Jeśli któraś z nich zostaje zraniona, Jezus ją opatruje. Jeśli któraś się ubrudzi, Jezus ją oczyści. To postawa przeciwna do najemnika, który nie troszczy się o owce, ponieważ nie są jego własnością. On ich nie zna i nie kocha.

To nauczanie każe nam zastanowić się nad troską. Lekarz jest pasterzem swoich pacjentów i dlatego musi znać ich cierpienia i słabości. Nauczyciel także jest pasterzem swoich uczniów. Dobry nauczyciel nie wyobraża sobie, żeby wszyscy jego uczniowie byli tacy sami. Zna każdego i traktuje indywidualnie. Podobnie jest z księdzem– jest pasterzem swojej parafii. 

Matka Teresa z Kalkuty podróżowała po świecie, rozprzestrzeniając miłość wśród wszystkich ludzi znajdujących się w potrzebie. Pełna miłości, o prostych manierach, podbiła całe rzesze zakonnic, jej naśladowczyń. Pośród wielu jej opowieści jest jedna o starym człowieku, który mieszkał w Australii, w skrajnej nędzy i zapomnieniu. Był bardzo stary, a w jego domu panował bałagan i brud. Ludzie go ignorowali i unikali z nim kontaktu z powodu jego pożałowania godnego stanu. Matka Teresa zbliżyła się do niego i poprosiła o pozwolenie na posprzątanie i wyczyszczenie jego domu. Mężczyzna odpowiedział, że wszystko jest w porządku i jej podziękował. Zakonnica nalegała, mówiąc, że może być znacznie lepiej i zaczęła sprzątać. Pośród niezliczonych zakurzonych przedmiotów, które znalazła, była tam stara i zardzewiała lampa. Zapytała mężczyznę, kiedy po raz ostatni zapalił światło. Odpowiedział, że nigdy nie używał światła, ponieważ nikt go nie odwiedzał. Matka Teresa zapytała, czy byłoby dla niego kłopotem zapalanie światła, jeśli przyjdą do niego siostry, by go co dzień odwiedzać. Starzec chętnie się zgodził. Tak też się stało. Matka Teresa opowiedziała tę historię po dwóch latach od spotkania z mężczyzną i nie pamiętała już dokładnie, kiedy otrzymała wiadomość: „Powiedzcie mojej przyjaciółce, że światło, które zapaliła w moim domu, wciąż świeci”. 

Każdy z nas, nawet brudny, nawet poobijany, nawet chory, jest owcą, a Jezusa owce nie odpychają. Dotyka On trędowatego, który w tamtych czasach był tak bardzo dyskryminowany. Rozmawia z grzesznikami. Dotyka umarłego. Ochrania dzieci i kobiety, sprzeciwiając się tradycji swojego ludu. Opiekuje się tymi, którzy Go znają, i tymi, którzy Go nie znają. Jego owce jednak Go znają, ponieważ On je poznaje. 

To dlatego Bóg stworzył człowieka, by troszczyć się o swoje stado, którym jest cała ludzkość. Cały człowiek i wszyscy ludzie. 


Panie,
Ty jesteś Dobrym Pasterzem.
Ja jestem Twoją owcą.
Czasami bywam brudny,
czasami chory.
Czasami się ukrywam,
czasami się ujawniam.
Jestem owcą, czasami łagodną,
czasami wierzgającą.
Jestem owcą, czasami zagubioną,
czasami odnalezioną.
Jestem Twoją owcą, Panie.
Znam Twój głos. Czasami jednak głuchnę.
Jestem Twoją owcą, Panie.
Nie daj mi zginąć lub oddalić się
od Twojego stada.
Jeśli jednak zginę, to proszę Cię, Panie,
przyjdź i znajdź mnie.
Amen.