Słowo na 2 i 4 lutego 2018

Chrystus – światłość świata
Święto Ofiarowania Pańskiego
Piątek 2 lutego
Jezus na kartach dzisiejszej ewangelii nazwany jest Światłością na oświecenie pogan. Światłość i ciemność, biel i czerń, dobro i zło, anioł i szatan – życie to sztuka wyboru. Człowiek nieustannie musi wybierać między tym co dobre a tym co złe. Tym co prowadzi do światła a tym co prowadzi do ciemności. Musi też pamiętać, że droga ku niebu to droga pod górę. Wspinając się należy dźwigać ciężar Bożych Przykazań, ciężar ewangelii, ciężar codziennego krzyża, dźwigać aż do spotkania z Bogiem, światłem świata. Droga do piekła to droga z górki. Tu jest dużo lżej. Nie ma ciężkiego plecaka, nie ma zobowiązań ewangelii, nie ma reguł. Droga jest zdecydowanie prostsza, ale koniec tej drogi zdecydowanie tragiczniejszy. Zamiast Jezusa, czeka szatan. Zamiast zbawienia potępienie. Zamiast światła – ciemność.
Życie ateisty jest prostsze od życia człowieka wierzącego, ale jego śmierć zdecydowanie trudniejsza. Po śmierci przekonuje się, że ten, którego się wypierał – jednak istnieje. Co więcej nie tylko istnieje ale i sądzi. Jak naucza Katechizm
„Bóg za dobre wynagradza a za złe każe”. Gdyby moje życie dziś się skończyło co by na mnie czekało? Nagroda czy kara? Światło czy ciemność? Niebo czy piekło?

Jezus Lekarz
Niedziela 4 lutego
Lekarz, uzdrowiciel, ten, który leczy ciało człowieka – To Chrystus
z dzisiejszej ewangelii Marka. Bóg, leczy nie tylko ciało, przede wszystkim naszego ducha. Uschła ręka czy brak wzroku znacząco utrudniają codzienne życie, ale nie mają większego znaczenia w naszej drodze do nieba. Co więcej, czasami choroba ciała staje się lekarstwem duszy. Otóż… gdy zaczyna chorować nasze ciało a ziemscy lekarze nie dają rady, to zaczynamy stać w kolejce do Lekarza Niebieskiego. Tego, który z każdą chorobą sobie poradzi. Bóg chce zbawić każdego człowieka. Bogu zależy tak samo na kardynale i niedowiarku, na zdobywcy nagrody Nobla i na przestępcy. Bóg chce zbawić każdego!
Ludzie to pielgrzymi. Każdy wędruje do tego samego celu, ale każdy swoją, własną i niepowtarzalną drogą. Drogą, przygotowaną przez Boga. Drogą, na której jest trochę radości i trochę łez cierpienia. Czasami awans i podwyżka, a czasami degradacja i wymówienie. Bóg wie co dla kogo najlepsze. Najlepsze według Jego miary, nie naszej. Naszym zadaniem jest wędrować. Czasami
z wiatrem, czasami pod górę. Czasami z drobnym katarem a czasami z przewlekłą chorobą. Wędrować do lekarza, nie tylko ludzkich ciał, ale przede wszystkim dusz ludzkich.