17.XI. 2019 XXXIII Niedziela Zwykła słowo na niedzielę

XXXIII Niedziela Zwykła
17 Listopada 2019 roku
„Przez swoją wytrwałość, ocalicie wasze życie.”

Koniec roku liturgicznego zbliża się wielkimi krokami. Liturgia słowa, którą dziś możemy usłyszeć w Kościele bardzo wyraźnie akcentuje wątek eschatologiczny. Rzeczy ostateczne, koniec świata i sąd Boży przychodzą nam na myśl gdy słyszymy dzisiejszą liturgie słowa.
Jezus w ewangelii Łukasza zapowiada co czeka Jego wyznawców. Zaznacza, że wiara w Niego, będzie powodem prześladowań. Bez wątpienia tak właśnie jest i to już dziś. Religia chrześcijańska jest najbardziej prześladowaną religią na świecie. Nam w Polskich realiach, gdzie łatwo znaleźć Kościół, gdzie Msza święta, konfesjonał i ksiądz są na „wyciągnięcie ręki” trudno uwierzyć w to, że można być prześladowanym za wiarę w Boga.
Jezus nie tylko zapowiada co czeka Jego wyznawców, ale także daje wskazówkę: „Przez swoją wytrwałość, ocalicie wasze życie.” Wytrwałość – to cecha wielkich ludzi. Wielkich w oczach tego świata, ale jak widać także w „Bożych oczach”. Co znaczy być wytrwałym w wierze? Dbać o rozwój swojej duszy, o jej kondycję. O systematyczną spowiedź, o niedzielną eucharystię, o prace nad sobą i swoimi grzechami. Wytrwałość to nieustanne dążenie do celu.
Celem ludzi ochrzczonych jest niebo. Jak kroczę do nieba? Dzielnie, czy się ociągam? Z „lekkim sercem” czy ciężkimi grzechami? Krok za krokiem – systematycznie? Czy może czasami trochę idę
w dobrym, a trochę w złym kierunku?

10.XI.2019 Slowo na Niedzielę

XXXII Niedziela Zwykła
10 Listopada 2019 roku
„… wszyscy bowiem dla Niego żyją”

Ewangelista Łukasz we fragmencie ewangelii przeznaczonej
na dzisiejszą niedzielę przypomina nam wszystkim o ostatecznym
i nadrzędnym celu naszego życia. Ów cel to zbawienie – czyli życie wieczne w Królestwie Niebieskim. Cała liturgia słowa ma dziś wydźwięk eschatologiczny.
Saduceusze, o których mówi ewangelia nie wierzyli
w zmartwychwstanie. Dziś, też jest wielu, którzy negują postać Jezusa Chrystusa. Negują Jego boskość, podważają Jego nauczanie, negują fakt zmartwychwstania. Są też tacy, którzy wierzą w zmartwychwstanie, zostali ochrzczeni, ale żyją według własnych zasad. Nie zabijają, nie kradną i nie modlą się. Nie uczestniczą w niedzielnej Eucharystii, nie pamiętają
o potrzebie regularnej spowiedzi, nie przyjmują Ciała Chrystusa.
A Jezus mówił: „Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije ma życie wieczne.”
Nie chodzi o to, by osądzać drugiego człowieka. Nie chodzi też o to, by się z innymi porównywać. Chodzi o to, by rozwijać w sobie miłość do Boga. Rozwijać w sobie miłość do drugiego człowieka. Chrześcijaństwo to życie
z Bogiem i dla Boga. A modlitwa? Modlitwa to właśnie rozmowa z Bogiem, czyli naszym Ojcem. Jak więc można kochać Boga i nie rozmawiać z Nim? Czy to możliwe? Czy to prawdziwa miłość? Niech każdy oceni we własnym sumieniu.

3.11.2019 Słowo na niedzielę

XXXI Niedziela Zwykła
3 Listopada 2019 roku
„ …dziś muszę się zatrzymać w twoim domu.”

Dziś za sprawą ewangelisty Łukasza poznajemy Zacheusza. Zacheusz nie cieszył się powszechnym uznaniem wśród lokalnej społeczności. Wiemy też, że był niskiego wzrostu i by ujrzeć przechodzącego Jezusa musiał wspiąć się na drzewo. Chrystus to właśnie jego postanowić odwiedzić.
Można zadać sobie pytanie: A co by było, gdyby dziś Jezus przyszedł
do mnie? Co by było, gdyby Chrystus mój dom, moje mieszkanie chciał dziś odwiedzić? Jaka byłaby moja reakcja? Byłbym zadowolony? Smutny? A może zdziwiony?
A gdyby już Zbawca był w moim domu, co to by tam zobaczył? Porządek czy bałagan? Ale nie chodzi tu o wypastowaną podłogę i biały obrus a o moje serce? Kiedy ono było ostatni raz „sprzątane” przy kratkach konfesjonału?
Co by o mnie powiedzieli Jezusowi moi najbliżsi? „To dobry mąż, ale nerwowy!” „Cudowna Matka, ale bardzo zaganiana!”. Co by powiedzieli sąsiedzi? „Nie znam tego człowieka…nic o nim nie wiem, mieszka tu jakiś czas”.
A gdyby tak Jezus chciał porozmawiać ze mną? Czym mógłbym się pochwalić? Jakich tematów bym unikał?

27.10.2019 Słowo na Niedzielę

XXX Niedziela Zwykła
27 Października 2019 roku
„Boże, miej litość dla mnie, grzesznika!”

Dziś ewangelista przypomina nam dwie dobrze znane postacie. Figurę celnika i faryzeusza. Jeden wypełniał nakazy prawa, drugi niekoniecznie.
Każdy z nas ma w sobie coś z bohaterów dzisiejszej ewangelii. Każdy
z nas czasem zachowuje się jak faryzeusz, czasem jak celnik. Faryzeusz sądził, że skoro zachowuje to wszystko co nakazuje mu prawo to może oceniać innych. Faryzeusz „chwalił” się przed Panem tym co robi. Celnik prosił o litość, o miłosierdzie. Miał bowiem świadomość, że nie zawsze domaga. Sam siebie nazywa grzesznikiem.
Ewangelia adresowana jest do wszystkich. Dziś słyszymy przypowieść
o celniku i faryzeuszu. Dziś każdy powinien zadać sobie pytanie: A ja w czym upatruje swoje zbawienie? W Bożym Miłosierdziu jak celnik? Czy może
w sobie i spełnianiu nakazów prawa jak faryzeusz?
Faryzeuszowi do zbawienia Bóg ze swoją miłością i miłosierdziem nie był potrzebny, celnikowi owszem, a mi?

20.10.2019 Słowo na niedzielę

XXIX Niedziela Zwykła
20 Października 2019 roku
Wytrwałość na modlitwie
Dzisiejsza ewangelia skupia naszą uwagę na jednej bardzo ważnej kwestii. Ta kwestia, to wytrwałość. Ludzi XXI wieku z jednej strony odznaczają się wyjątkową wytrwałością. Potrafią codziennie, mimo mnóstwa obowiązków znajdować czas na wizytę na siłowni, czas na bieganie. Gdy podejmują próbę diety są zdolni do mnóstwa wyrzeczeń, by być „fit”
i „slim”. To dobrze bo o swoje zdrowie, o swoje ciało dbać trzeba.
Niestety często Ci sami ludzie, którzy potrafią z niebywałą pieczałowitością dbać o swoje ciało, miewają problemy by podobnie zadbać o swoją duszę. A to ona liczy się bardziej. To o nią trzeba uważniej dbać.
Ewangelista zachęca nas do rachunku sumienia właśnie w kwestii wytrwałej modlitwy. My często szybko się poddajemy. Często zbyt szybko mówimy: „Bóg nie słyszy”, „Bóg się nami nie interesuje…”. Nic bardziej mylnego. Czyż Ojciec może zapomnieć o swoim dziecku? Czy los dziecka może być obojętny Ojcu, który Go kocha? Nic podobnego.
Bóg jak dobry rodzic. Czasami zgadza się na coś, bo nas bardzo kocha. A czasami właśnie dlatego, że kocha mówi: „nie”. My jako ludzie „widzimy do zakrętu”, Stwórca „widzi całość”.
Trzeba Mu zaufać. Trzeba się wytrwale modlić. Modlić, wierzyć i ufać. Ufać i być wytrwałym. To klucz do świętości, to klucz do nieba…

6.10.2019 XXVII Niedziela Zwykła Słowo na Niedzielę

XXVII Niedziela Zwykła
6 Października 2019
„Słudzy nieużyteczni jesteśmy…”

Świat lubi zwycięzców. Historia zapamiętuje tych, którzy byli pierwsi, coś wygrali, wymyślili, zdobyli. My jako ludzie XXI wieku często gonimy
za sukcesem. Chcemy być zauważeni, docenieni. Chcemy by nas chwalono.
Jednak nierzadko świat nas nie zauważa. Mało jest takich, którzy zapisują się w historii „złotymi zgłoskami”. Wielu jest takich, którzy pracują a nikt ich nie docenia. Jednakże to nie jest tak, że nikt nie widzi naszej pracy, naszego oddania, naszych starań. Zawsze widzi je Bóg. On teraz „w ciszy” nas obserwuje. On teraz „nic nie mówiąc” widzi wszystko. Widzi i kiedy będzie trzeba to doceni. Doceni i nagrodzi, a Jego nagroda jest cenniejsza niż to co może dać nam ten świat.
Nie bójmy się więc, że staramy się na darmo. Nie traćmy czasu
na szukanie poklasku. Nie róbmy nic na pokaz. Podejmujmy swoje codzienne obowiązki ochoczo, Bóg widzi wszystko i kiedy będzie trzeba nagrodzi obficie.

29.09.2019 XXVI Niedziela Zwykła Słowo na niedzielę

XXVI Niedziela Zwykła
29 Września 2019 roku
„Żył pewien człowiek bogaty…”

Kościół za sprawą dzisiejszej ewangelii przypomina nam opowiadanie o bogaczu i biedaku. Podejmując lekturę Pisma świętego szczególnie niektórych fragmentów Nowego Testamentu, można dojść do wniosku,
że Jezus „uwziął się” na bogatych. Wielokrotnie słyszymy, że bogatym ciężko jest wejść do nieba. Może ktoś zadać pytanie: Czy musze być biednym by wejść do nieba? Albo inne pytanie: Ile mogę mieć by nie przekroczyć granicy bogactwa, o której mowa w ewangelii? W tym miejscu trzeba obalić pewien mit! To nie jest tak, że w niebie nie będzie bogatych. Będą bogaci i będą biedni. Być bogatym w oczach Jezusa to być nadmiernie przywiązanym
do dóbr doczesnych. Być bogatym w oczach Jezusa to nie umieć się dzielić
z innymi. Taka jest definicja bogactwa z którym walczy Jezus.
Jezus walczy z takim bogactwem, bo ono zamyka nas na potrzebujących. Takie pojmowanie bogactwa, gdzie człowiek koncentruje się tylko na tym by mieć sprawia, że przestaje widzieć drugiego człowieka i jego potrzeby. Ów bogactwo rozwija egoizm, pychę i chciwość.
Czy z takiego „rodzaju bogactwa” może cieszyć się Jezus? Absolutnie nie!
A ja jestem bogaty czy biedny? Jezus się „cieszy” czy „cieszy” się szatan?

Słowo na Niedzielę 29.09.2019r.

XXVI Niedziela Zwykła
29 Września 2019 roku
„Żył pewien człowiek bogaty…”

Kościół za sprawą dzisiejszej ewangelii przypomina nam opowiadanie o bogaczu i biedaku. Podejmując lekturę Pisma świętego szczególnie niektórych fragmentów Nowego Testamentu, można dojść do wniosku,
że Jezus „uwziął się” na bogatych. Wielokrotnie słyszymy, że bogatym ciężko jest wejść do nieba. Może ktoś zadać pytanie: Czy musze być biednym by wejść do nieba? Albo inne pytanie: Ile mogę mieć by nie przekroczyć granicy bogactwa, o której mowa w ewangelii? W tym miejscu trzeba obalić pewien mit! To nie jest tak, że w niebie nie będzie bogatych. Będą bogaci i będą biedni. Być bogatym w oczach Jezusa to być nadmiernie przywiązanym
do dóbr doczesnych. Być bogatym w oczach Jezusa to nie umieć się dzielić
z innymi. Taka jest definicja bogactwa z którym walczy Jezus.
Jezus walczy z takim bogactwem, bo ono zamyka nas na potrzebujących. Takie pojmowanie bogactwa, gdzie człowiek koncentruje się tylko na tym by mieć sprawia, że przestaje widzieć drugiego człowieka i jego potrzeby. Ów bogactwo rozwija egoizm, pychę i chciwość.
Czy z takiego „rodzaju bogactwa” może cieszyć się Jezus? Absolutnie nie!
A ja jestem bogaty czy biedny? Jezus się „cieszy” czy „cieszy” się szatan?

Słowo na niedzielę 22.09.2019

Odpust Parafialny w Sanktuarium Św. Ojca Pio
22 Września 2019 roku

Dziś w naszym Sanktuarium przeżywamy uroczystości odpustowe
ku czci św. Ojca Pio. Słowa ewangelii, które przewidziane są na wspomnienie świętego
z Pietrelciny to ewangelia Mateusza 1, 25-30, mówiąca o tym, że tajemnice królestwa zostały objawione prostaczkom.
Bóg stwarzając człowieka, chciał by ten po ziemskim życiu trafił
do nieba. Powołanie do świętości do główne powołanie człowieka na ziemi. Bóg nie stworzył nas na zatracenie, lecz do wiecznego szczęścia w niebie. Jednak dając nam wolną wolę niejako „liczył” się z tym, że jego miłość przez niektórych zostanie wzgardzona. Jedyną właściwą odpowiedzią na miłość, jest miłość. Świętość, to właśnie odpowiedź człowieka na miłość Boga. Stworzenie, które zrozumie co uczynił Stwórca, poświęcając swojego Syna na Golgocie, musi odpowiadać miłością na miłość.
Św. Ojciec Pio to zakonnik, który całym swoim życiem odpowiadał
na Bożą miłość. Swoje powołanie do świętości realizował w powołaniu kapłańskim.
Nie wygłosił jednak wielu porywających homilii, nie zasłynął jako wyjątkowy duszpasterz. On był przede wszystkim spowiednikiem, „więźniem” konfesjonału. Czekał tam na zatwardziałych grzeszników. To właśnie tam „wyrywał” ludzkie dusze z sideł diabelskich. Był wymagającym spowiednikiem, a mimo to pod jego konfesjonałem ludzie godzinami czekali w kolejce, „czując” Jego wyjątkową więź z Bogiem.
Przeżywając dziś liturgiczne wspomnienie naszego Patrona, przyzywajmy Jego wstawiennictwa w naszych ziemskich potrzebach. Módlmy się by nauczył nas właściwie się spowiadać. Bo to właśnie przy kratkach konfesjonału dokonuje się nasze zbawienie. To istotny sakrament, od właściwego przeżywania spowiedzi zależy nasze zbawienie. Każdy bowiem grzeszy, ale nie każdy dobrze się spowiada.
Święty Ojcze Pio, módl się za nami, byśmy potrafili właściwie oczyszczać naszą duszę w sakramencie Pokuty i Pojednania!

15 .09.2019 Słowo na niedzielę

XXIV Niedziela Zwykła
15 Września 2019 roku
„Oto tyle lat ci służę i nigdy nie przekroczyłem
twojego rozkazu”

Świadectwem wiary człowieka nie jest świadectwo chrztu ani wiszący na ścianie obrazek z I Komunii Świętej. Bycie wierzącym jest czymś zdecydowanie głębszym.
Wielu ludziom wydaje się, że skoro przyjęli chrzest, byli u I Komunii Świętej a potem przystąpili do sakramentu bierzmowania to są wierzącymi. „Wiara bez uczynków jest martwa”.
Wiara ma wyrażać się przez uczynki, te codzienne uczynki. Łatwo jest być Matką dziecka, gdy to odbiera nagrody ale trudniej gdy trzeba iść do szkoły i wysłuchiwać skarg. Łatwo jest być w kościele w dniu ślubu, w dzień I Komunii. Jednak wiara to coś zdecydowanie więcej niż bycie w Kościele kilka razy w roku. To także coś więcej niż bycie w Kościele co tydzień. Wiara – to moja relacja z Bogiem. Można chodzić do Kościoła nawet częściej niż raz w tygodniu a Boga wcale nie znać, nie mieć z Nim żadnej relacji.
Zbawca chce byśmy z Nim rozmawiali jak rozmawia się z Ojcem. Byśmy byli z Nim zaprzyjaźnieni. Byśmy Go traktowali jak najbliższą osobę. Byśmy poświęcali Mu czas nie tylko w dniu I Komunii Świętej, bierzmowania
czy ślubu. Chce byśmy Go szczerze kochali. Przyjmowali Go do swojego serca.
W dzisiejszej ewangelii słyszymy przypowieść o synu marnotrawnym. Jednak to nie On okazał się tym gorszym. Co prawda zagubił się na pewnym etapie życia, ale wrócił i przyznał się do winy. Starszy syn to całkowite przeciwieństwo tego młodszego. Pracowity, uczynny, szacujący Ojca,
o młodszym ciężko to samo powiedzieć. Jednak ten młodszy miał coś czego zabrakło temu starszemu. Ten młodszy prawdziwie kochał zaś ten straszy tylko był blisko. Blisko jak pracownik, blisko jak rzemieślnik a nie jak Syn.
Czy mam osobistą relację z Bogiem? Czy ta relacja przemienia moje życie? Kim jest dla mnie Bóg?