15 lutego 2026

Katecheza nr 409

Gdy tylko śnieg zaczyna znikać, a asfalt odsłania swoje oblicze, w wielu mężach budzi się duch — nie modlitwy, lecz przygody. W ich oczach pojawia się charakterystyczny błysk. Zaczyna się bowiem sezon motocyklowy.

Mąż rozpoczyna pielgrzymkę po ogłoszeniach: porównuje modele, ogląda filmiki, czyta fora. Żona – z równą gorliwością – pielgrzymuje po argumentach, dlaczego „to nie jest dobry moment”. On czuje wiatr w żaglach, ona przeciąg w portfelu. On mówi: „to moje marzenie”. Jej marzeniem jest spokojne serce.

Choć żona wzdycha, marudzi i czasem patrzy tak, jakby chciała mu odkręcić świece zapłonowe, wspiera go bardziej, niż przyznałaby publicznie. Martwi się, gdy słyszy karetkę na sygnale, ale wie, że on potrzebuje tej swojej drogi – kolegów, trasy i chwili, w której świat nie składa się wyłącznie z obowiązków.

W małżeństwie motocykl kupuje się nie wtedy, gdy mąż chce, ani gdy żona pozwala. Kupuje się wtedy, gdy oboje rozumieją, że najważniejsze nie jest to, na czym jedzie mąż, lecz to, że zawsze wraca do domu.

A jeśli wraca z uśmiechem — to już prawie jak oszczędność.

Panowie, nie dajcie się zastraszyć!