13 września 2026

Katecheza nr 442

Nowy rok szkolny jest trochę jak spowiedź. Człowiek przychodzi z postanowieniem, że tym razem naprawdę będzie lepiej. A już po tygodniu zaczyna się negocjowanie z własnymi postanowieniami.

Początek roku to szansa. Taka czysta kartka, nowy zeszyt i ta piękna iluzja, że od września będziemy punktualni, przygotowani i spokojni. To trochę jak reset komputera. Przez chwilę wszystko działa, a potem jest tak jak było.

Pan Bóg daje nam nowy początek nie po to, żebyśmy byli idealni, ale żebyśmy po raz kolejny spróbowali być lepsi.

Nie bójmy się więc nowych nauczycieli, nowych dyrektorów, nowych przedmiotów ani nowych wyzwań – bardziej trzeba się bać starego sposobu myślenia w nowym zeszycie. Bo szkoła uczy nie tylko tabliczki mnożenia, ale też tego, że czasem trzeba przyznać: „Nie wiem”, „Pomyliłem się” i „Proszę, pomóż mi”.

A jeśli ten rok ma być naprawdę nowym początkiem, zacznijmy go od najważniejszej lekcji, mianowicie – nie chodzi o to, żeby mieć same piątki. Ale o to, żeby nie zmarnować żadnej szansy, którą daje nam Bóg.