„Jeśli chcesz możesz mnie oczyścić”
11 lutego 2018 rok
Jeśli chcesz Jezu to możesz mnie oczyścić. Jeśli chcesz, jeśli taka jest Twoja wola. Jeśli Twoim zdaniem to będzie dla mnie dobre – ulecz moje ciało. Trędowaty z dzisiejszej ewangelii nie krzyczy, nie szantażuje, nie żąda. Pokornie prosi, ostatnie słowo zostawiając Jezusowi.
My też mamy swój życiowy trąd. Też niedomagamy. Moim trądem może być moje zdrowie, moja praca, mąż alkoholik, albo choroba żony. Na nasz życiowy trąd ziemskie lekarstwa mogą być niewystarczalne. Ziemski lekarz też może okazać się niedostatecznie wyedukowany, by nam pomóc. Jedyne pewne lekarstwo znajduje się w Bogu i Jego słowie. Trędowaty
z dzisiejszej ewangelii powinien być naszym przewodnikiem w relacji do Boga. Pokazuje, że pokornym sercem a nie podniesionym głosem zdobywa się oczekiwane łaski. Postawa pokory i ufności a nie szantażu i rozgoryczenia to właściwa postawa podczas wzywania Boga.
Człowiek gdy prosi Boga, to chce by Ten przyszedł natychmiast, od razu, bez kolejki
i oczekiwania. Bóg musi być natychmiast w tym momencie, natomiast my każemy Bogu na siebie czekać. Czasami tygodniami, czasami miesiącami, czasami latami, Bóg stoi w kolejce do naszego serca. Wypychają Go z tej kolejki najróżniejsze rzeczy: praca, dom, sport, rozrywka, wakacje, zmęczenie…mimo tego stoi i czeka. Pokornie i z ufnością, bo mu na nas zależy. Bóg musi być natomiast gdy jest potrzebny, my nawet na niedzielną Mszę święta nie potrafimy przybyć odpowiednio wcześniej. Bóg jest miłosierny to prawda, ale jest też sprawiedliwy! Pamiętajmy o tym!