„… z domu mego Ojca nie róbcie targowiska”
4 marca 2018 roku
III Niedziela Wielkiego Postu
Kościół za sprawą dzisiejszego fragmentu ewangelii, chce zwrócić uwagę na starania Jezusa o należyty szacunek dla świątyni, czyli miejsca gdzie ziemia łączy się z niebem. Choć od sytuacji przytoczonej w dzisiejszej perykopie ewangelii minęło już blisko 2 tysiące lat, ludzie ciągle postępują w zbliżony sposób. Kościół często staje się „modlitewnym targowiskiem”, w którym wierzący chcą „dobić targu” z Bogiem. W jaki sposób? Otóż, wierni nierzadko starają się nakłonić Zbawcę, to tego by udzielił im łask potrzebnych w ziemskim życiu. Jak pragną nakłonić Boga do przychylnego spojrzenia na ich prośby? Modlitwą. Z jednej strony to stanowisko wydaje się być słuszne, ale z drugiej strony, gdy my się modlimy a sytuacja się nie rozwija po naszej myśli, zaraz zarzucamy Bogu, że jest nieuczciwy, że nie „wywiązuje” się z umowy.
Człowiek, który ma pretensje do Stwórcy, nie do końca pojmuje czym jest modlitwa. Modlitwa, nie jest „niedzielnym handlem z Bogiem”. Różaniec za podwyżkę, zdrowie za 3 dni postu, dobra żona za pielgrzymkę do Częstochowy. Modlitwa to rozmowa z Bogiem. Modlitwa nie zmienia świata, ona zmienia nas. Ona daje nam siłę, byśmy to my ten świat zmieniali.
Ostatecznie, nasza modlitwa nie jest potrzebna Bogu. Ona, Mu nic nie dodaje, ani nie zabiera. Modlitwa, potrzebna jest nam. To ona nas zbawia i daje szansę na świętość. Jest źródłem siły. Jest ukierunkowaniem na niebo.
Czasami też ludzie mówią z żalem: „Modlę się, a Chrystus mnie nie słyszy!”. Wcale tak nie jest. Jezus słyszy, słyszy wszystkich ale do niektórych czasami mówi: „Nie. Jeszcze nie teraz, bądź cierpliwy”. Czy jestem wytrwały na modlitwie? Czy jestem cierpliwy? Czy pamiętam o porannej i wieczornej modlitwie? Idealne pytania do wielkopostnego rachunku sumienia.