Katecheza nr 397
Kobiety przed świętami potrafią być jak generałowie – gdy się uprą, to nawet mąż z odkurzaczem w ręku nie ma odwrotu. W kuchni pachnie piernikiem, w salonie błyszczą lampki, a lista zadań rośnie szybciej niż ciasto drożdżowe. Mężowie czasem próbują się wymigać, ale wtedy słyszą słynne: „Święta same się nie zrobią!”.
A przecież Adwent, zwłaszcza ta trzecia niedziela radości, przypomina nam, że przygotowania to nie tylko sprzątanie i zakupy, ale przede wszystkim serce gotowe na przyjęcie Jezusa.
Humor w tym zabieganiu jest potrzebny – bo śmiech rozładowuje napięcie i pokazuje, że najważniejsze jest spotkanie przy żłóbku, a nie idealnie wypolerowane okna. Niech więc kobiety prowadzą domowe przygotowania z energią, a mężowie dzielnie im sekundują, pamiętając, że Boże Narodzenie to święto miłości, a nie perfekcji.
Przecież przychodzi Jezus a nie sanepid.