Żydowskie przysłowie głosi: kto uratował życie jednemu człowiekowi, będzie wynagrodzony tak, jakby cały świat uratował.
W dzisiejszej Ewangelii Jezus naucza o jednym z najtrudniejszych zadań spoczywających na Jego uczniach. Jest to upomnienie braterskie. Nikt z nas nie lubi być upominanym, upominać też nie jest łatwo, wiedząc, że sami nie jesteśmy doskonali i często obawiamy się reakcji drugiej osoby. Dlatego lepiej dać sobie spokój. Jednak to zadanie jest niezmiernie ważne, ponieważ chodzi o ocalenie człowieka dla życia wiecznego.
Już w Starym Testamencie prorok Ezechiel wzywał do tej odpowiedzialności: „Jeżeli do występnego powiem ‘Występny musi umrzeć’, a ty nic nie mówisz, by występnego sprowadzić z jego drogi, to on umrze z powodu swej przewiny, ale odpowiedzialnością za jego śmierć obarczę ciebie” (33, 8-9).
Jezus mówi dziś bardzo precyzyjnie: „Jeśli brat twój zgrzeszył przeciw tobie…”. Trzy bardzo ważne słowa: brat, grzeszy, przeciw tobie. Ale również ja grzeszę przeciwko komuś. Trzy słowa, które ustawiają w rzeczywistości nasze życie. Drugi człowiek jest bratem, brat w człowieczeństwie, brat w wierze, ale jest też grzesznikiem. Grzech przez Jezusa został zdefiniowany jako coś, co uderza w nasze braterstwo, w naszą wzajemną miłość, więzi przyjaźni, niszczy relacje, poprzez które kształtujemy nasze człowieczeństwo. Ale Jezus dodaje: ten, który grzeszy nadal jest twoim bratem, jest grzesznikiem, ale jest twoim bratem. Jak jego grzech obraca się przeciwko tobie, pamiętaj, że twoje grzechy obracają się przeciwko niemu.
Jezus w dzisiejszej Ewangelii wskazuje nam antidotum na rozprzestrzenianie się grzechu w świecie, pośród ludzi. Co możemy zrobić, gdy odkrywamy zło i grzech w życiu naszych braci i sióstr, którzy też są chrześcijanami? Słowa dzisiejszej Ewangelii zostały poprzedzone opowiadaniem Jezusa o zagubionej owcy. Bóg szuka każdego, kto zagubił się przez grzech, ponieważ On nie chce śmierci grzesznika, On kocha każdego człowieka. Otrzymując odpowiedzialność za drugiego człowieka zostajemy włączeni w plan działania samego Boga, który pragnie, aby wszyscy ludzie zostali zbawieni. Mamy szukać człowieka zagubionego przez grzech. Jezus uczy nas jak praktycznie do tego podejść, wobec osób nam bliskich w małżeństwie, rodzinie, wspólnocie, społeczeństwie. Podaje trzy stopnie upomnienia braterskiego: najpierw trzeba upomnieć w cztery oczy, aby nie robić rozgłosu i uszanować godność człowieka, który błądzi. Takie przebaczenie i upomnienie chroni także nas, tego, który upomina. Jeśli mnie ktoś skrzywdził, a ja to wypowiem, to nie noszę żalu, urazów, pretensji, niechęci, uprzedzeń do drugiego człowiek. Moje serce jest oczyszczone. Nie narażam się na szemrania i obmowy z osobami trzecimi.
Św. Jan Chryzostom wyjaśnił co znaczy upomnieć: „Słowa: Upomnij go, nie znaczą nic innego niż tylko: ‘Przypomnij mu jego grzech’; powiedz mu, czegoś od niego doznał. Jeśli dokona się to w należyty sposób, już to samo przez się będzie stanowić część usprawiedliwienia i wielce przyczyni się do pojednania”.
Gdy to nie poskutkuje, trzeba wziąć drugą osobę, która także nosi w sercu troskę o los brata. Ostatecznością jest interwencja u osób odpowiedzialnych we wspólnocie Kościoła. Wszystko dla dobra człowieka, z miłości i z miłością, nie po to, aby kogoś poniżyć, ale uratować go dla życia wiecznego. Jest to proces wychowawczy. Może się tak zdarzyć, że ten człowiek nie przyjmie upomnienia, będzie nadal podążał drogą grzechu, która prowadzi do śmierci. Konkluzja Jezusa jest taka: jeśli tak się stanie, niech ci będzie jak poganin i celnik. Czyli kto? Dla Jezusa celnicy i poganie byli ludźmi, których On szukał, do których szedł na spotkanie, jadł z nimi posiłki, traktował ich jak chorych, którzy potrzebują uzdrowienia i zbawienia.
Ostatecznym zaś środkiem leczniczym pozostaje modlitwa, wspólne wołanie do Boga za bratem, współpraca z Bogiem w Jego zbawieniu. To nam zawsze pozostaje, nawet za tych, którzy odchodzą. Mamy wołać zgodnie, jednomyślnie. Dzisiaj został nam podany sposób na to, jak uratować chrześcijańskie małżeństwo, rodzinę, wspólnotę, Kościół, może nawet społeczność ludzką. Jest nim braterskie upomnienie, połączone z przebaczeniem i modlitwą. Kto uratował życie jednemu człowiekowi, będzie wynagrodzony tak, jakby cały świat uratował.