Jezus opowiedział uczniom tę przypowieść: Pewien człowiek, mając się udać w podróż, przywołał swoje sługi i przekazał im swój majątek. Jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, trzeciemu jeden, każdemu według jego zdolności, i odjechał. Zaraz ten, który otrzymał pięć talentów, poszedł, puścił je w obrót i zyskał drugie pięć. Tak samo i ten, który dwa otrzymał; on również zyskał drugie dwa. Ten zaś, który otrzymał jeden, poszedł i rozkopawszy ziemię, ukrył pieniądze swego pana. Po dłuższym czasie powrócił pan owych sług i zaczął rozliczać się z nimi. Wówczas przyszedł ten, który otrzymał pięć talentów. Przyniósł drugie pięć i rzekł: Panie, przekazałeś mi pięć talentów, oto drugie pięć talentów zyskałem. Rzekł mu pan: Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana! Przyszedł również i ten, który otrzymał dwa talenty, mówiąc: Panie, przekazałeś mi dwa talenty, oto drugie dwa talenty zyskałem. Rzekł mu pan: Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana! Przyszedł i ten, który otrzymał jeden talent, i rzekł: Panie, wiedziałem, żeś jest człowiek twardy: chcesz żąć tam, gdzie nie posiałeś, i zbierać tam, gdzieś nie rozsypał. Bojąc się więc, poszedłem i ukryłem twój talent w ziemi. Oto masz swoją własność! Odrzekł mu pan jego: Sługo zły i gnuśny! Wiedziałeś, że chcę żąć tam, gdzie nie posiałem, i zbierać tam, gdziem nie rozsypał. Powinieneś więc był oddać moje pieniądze bankierom, a ja po powrocie byłbym z zyskiem odebrał swoją własność. Dlatego odbierzcie mu ten talent, a dajcie temu, który ma dziesięć talentów. Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma. A sługę nieużytecznego wyrzućcie na zewnątrz – w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów.
Kategoria: SŁOWO NA NIEDZIELĘ
12 listopada 2017 Słowo na Niedzielę
12.11.2017 – XXXII Niedziela zwykła
Mt 25,1-13
Królestwo niebieskie podobne będzie do dziesięciu panien, które wzięły swoje lampy i wyszły na spotkanie pana młodego. Pięć z nich było nierozsądnych, a pięć roztropnych. Nierozsądne wzięły lampy, ale nie wzięły z sobą oliwy. Roztropne zaś razem z lampami zabrały również oliwę w naczyniach. Gdy się pan młody opóźniał, zmorzone snem wszystkie zasnęły. Lecz o północy rozległo się wołanie: Pan młody idzie, wyjdźcie mu na spotkanie! Wtedy powstały wszystkie owe panny i opatrzyły swe lampy. A nierozsądne rzekły do roztropnych: Użyczcie nam swej oliwy, bo nasze lampy gasną. Odpowiedziały roztropne: Mogłoby i nam, i wam nie wystarczyć. Idźcie raczej do sprzedających i kupcie sobie! Gdy one szły kupić, nadszedł pan młody. Te, które były gotowe, weszły z nim na ucztę weselną, i drzwi zamknięto. W końcu nadchodzą i pozostałe panny, prosząc: Panie, panie, otwórz nam! Lecz on odpowiedział: Zaprawdę, powiadam wam, nie znam was. Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny.
Uczta weselna wymaga wiele trudu i przygotowań z naszej strony. Chociaż współcześnie wiele przygotowań mogą zrobić za nas różne instytucje, jednak najważniejsze należy do nas. Niepokój i troska, zabieganie o to, by wszystko dobrze wypadło, goście weselni dopisali i wszyscy się dobrze bawili, wiele nas kosztuje. Liczy się efekt końcowy. W dzisiejszej Ewangelii spotykamy się z motywem wesela i zaślubin, w kontekście przypowieści o dziesięciu pannach. Słowo Boże z dzisiejszej Ewangelii stawia nam pytanie: co cechuje uczniów Chrystusa, którzy czekają na Jego powrót? W żydowskim weselu bardzo duże znaczenie miały druhny, towarzyszące pannie młodej do domu pana młodego na ucztę.
Uroczysta procesja wyruszała wieczorem, dlatego były potrzebne lampy, lampy oliwne w formie pochodni. Należało je, co jakiś czas nasączać (opatrzyć) oliwą, gdyż gasły na wietrze. Stąd ważny był zapas oliwy, tym bardziej, że uroczystość weselna trwała długo. Jezus mówi, że Królestwo niebieskie jest podobne do dziesięciu panien, druhen (gr. parthenois – dziewic), które wyszły na spotkanie pana młodego. Liczba 10 jest symboliczna i oznacza cały Kościół – Oblubienicę, który w wierze i miłości oczekuje na powtórne przyjście Chrystusa – Oblubieńca (zob. 2 Kor 11,2). Pięć z nich było mądrych (gr. fronimoi), a pięć głupich (gr. morai). Mądre wzięły zapas oliwy, głupie natomiast nie. W tej samej Ewangelii wg św. Mateusza, ale w 7,24 nn, słyszymy, że mądrym (również gr. fronimos) jest ten, kto buduje swój dom na skale, a głupim (również gr. moros), ten, kto na piasku. Mądrość polega na słuchaniu Słowa Jezusa i wypełnianiu Go, natomiast głupota na słuchaniu Ewangelii, lecz nie wypełnianiu Jej.
Oliwa, której zbrakło pannom nieroztropnym utożsamiana jest według Ojców Kościoła z wiarą i miłością. W tradycji rabinackiej również oznacza dobre czyny, które wynikają ze studiowania Tory. Wiele elementów w dzisiejszej przypowieści jest bardzo dynamicznych. Panny wychodzą na spotkanie pana młodego. Podobnie nasze życie jest wyjściem na spotkanie z Chrystusem, który jest w tej Ewangelii ukazany jako Pan Młody. Wszystkie panny zasnęły, zmęczone oczekiwaniem, gdyż pan młody się opóźniał. W Biblii sen jest synonimem śmierci. Przyjdzie taki moment w naszym życiu, kiedy Jezus Oblubieniec nas obudzi. Będzie to moment naszej śmierci (osobistej paruzji) oraz dnia ostatecznego – zmartwychwstania na sąd, gdy usłyszymy okrzyk pełen radości: „Zbudź się, o śpiący i powstań z martwych, a zajaśnieje ci Chrystus!” (Ef 5,14). Wtedy ostatecznie dokona się oddzielenie zła od dobra (gr. krisis). Stąd potrzeba nieustannej czujności i gotowości. Nie jest to powód do strachu i wpadania w panikę, ale do odpowiedzialnego życia wiarą i miłością, która w sercach naszych rozlana jest przez Ducha Świętego” i płonie jak lampa (por. Rz 5,5).
Obecnie mamy czas na gromadzenie oliwy, czyli na codzienny wysiłek miłości, miłosierdzia i wiary (zob. Mt 25,31-46). Panny głupie chociaż uznały Oblubieńca za Pana, wołając „Panie, Panie (gr. Kyrie)”, nie weszły do Królestwa niebieskiego, drzwi zostały zamknięte. Jezus powie w tej samej Ewangelii: „Nigdy was nie znałem. Odstąpcie ode mnie, czyniący bezprawie” (Mt 7,23). Ponieważ: „Nie każdy, kto mi mówi: „Panie, Panie wejdzie do Królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę Ojca mojego, który jest w niebie” (Mt 7,21). Każdy osobiście podejmuje decyzje wiary i nawrócenia, poddania życia pod panowanie Jezusa. Roztropność nie jest egoizmem, ale moją odpowiedzialnością za tę oliwę, którą otrzymałem, za łaskę wiary i miłości. Nie jesteśmy w stanie zastąpić innych w wierności, wierze i miłości, a inni nas. Nikt nam nie może pożyczyć wiary i miłości. Gdy nasza wiara i miłość zostanie poddana próbie, podejmijmy wysiłek wierności i czuwania, jak zachęca nas sam Jezus Chrystus i bądźmy gotowi.
Wiara, jest tą rozpoznawalną cechą, której Jezus oczekuje od uczniów i całego Kościoła. Ona jest nieustanną czujnością i gotowością na spotkanie z Nim – Przychodzącym (gr. erchomenos). Chodzi o wiarę, która jest relacją zaufania i działa przez miłość. Służąc bowiem z miłością naszym potrzebującym braciom, jesteśmy jak mądre panny, wciąż opatrujemy nasze lampy, by w wieczności świadczyły o naszych dobrych czynach, płynących z wiary (zob. Mt 5,14-16).
W godzinie czytań z dzisiejszej Liturgii godzin nieznany autor w homilii z II wieku woła: „Bracia, odnówmy naszą wiarę w Chrystusa Jezusa, prawdziwego Sędziego żywych i umarłych; pamiętajmy o wielkości naszego zbawienia. Jeśli bowiem pomniejszamy znaczenie Chrystusa, pomniejszamy również to, co spodziewamy się otrzymać”. Niech konkluzją naszych dzisiejszych rozważań będą słowa św. Pawła: Czuwajcie i trwajcie mocno w wierze, bądźcie mężni i umacniajcie się! Wszystkie wasze sprawy niech się dokonują w miłości!” (1 Kor 16,13-14).
Zatem Jezus pyta dziś każdego z nas: „Czy syn Człowieczy znajdzie wiarę, gdy przyjdzie?”
Panie, przymnóż nam wiary!
29 października 2017
XXX Niedziela Zwykła
Mt 22, 34-40
Gdy faryzeusze dowiedzieli się, że Jezus zamknął usta saduceuszom, zebrali się razem, a jeden z nich, uczony w Prawie, zapytał , wystawiając Go na próbę: Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest największe? On mu odpowiedział: Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy.
O chrześcijaństwie mówimy, że jest religią miłości i słusznie. Miłość jest tą cechą, która powinna charakteryzować uczniów Jezusa. W pierwszych wiekach chrześcijaństwa wyznawców Chrystusa rozpoznawali właśnie dzięki niej: „popatrzcie jak oni się wzajemnie miłują…”
Skąd to się wzięło? Dlaczego miłość została tak wyróżniona? – a stąd, że Bóg jest Miłością (1J 4,8). Chrystus przyszedł na świat, by nam tę miłość objawić, przybliżyć i ostatecznie o niej przekonać, o czym świadczy Krzyż. Bowiem nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Bóg jest wierny w swej miłości i nigdy się nie zmieni. Księga Mądrości mówi nam, że Bóg wszystko miłuje, bo gdyby miał coś w nienawiści, nie stworzyłby tego (Mdr 11,24). Ale ta miłość ma swoje oczekiwania – pragnie być kochaną. Bóg nie oczekuje od nas doskonałości, bo wie, że jesteśmy słabi i grzeszni, ale pragnie miłości. Dlatego mówi: „Będziesz miłował Pana Boga swego z całego swego serca, z całej duszy i ze wszystkich swych sił” – to jest pierwsze i największe przykazanie. Drugie podobne do niego dotyczy miłości bliźnich: „będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego”. Będąc dopełnieniem pierwszego jest równocześnie jego wypełnieniem, gdyż św. Jan w swoim liście mówi: „kto nie miłuje brata swego, nie miłuje Boga”.
Miłość jest tą doskonałą więzią, która łączy nas z Bogiem i ludźmi w jedną rodzinę. Sprawia, że nie próbujemy zasługiwać na miłość Boga, lecz przyjmujemy ją w postawie dziecka, nie sługi. A w bliźnich widzimy braci. Przestaje również wówczas być jakimś trudem wypełnianie wszystkich innych przykazań, bo stają się one dla nas wyrazem wzajemnej miłości między nami a Bogiem. Gdyby jednak zostały odarte z miłości – byłyby jedynie niewolniczą pracą, zasługiwaniem. Dlatego Jezus nie wymagał od uczniów skrupulatnego wypełnienia wszystkich przepisów Prawa, ale darząc miłością uczył miłości: „miłujcie się wzajemnie jak Ja was umiłowałem”. A św. Paweł wzywa nas: „My zaś, którzy do dnia należymy, bądźmy trzeźwi, odziani w pancerz wiary i miłości oraz hełm nadziei zbawienia. Ponieważ nie przeznaczył nas Bóg, abyśmy zasłużyli na gniew, ale na osiągnięcie zbawienia przez Pana naszego Jezusa Chrystusa” (1 Tes 5,8-9). Zatem trwajmy w Bożej miłości i dzielmy się nią z innymi.
XXIX Niedziela Zwykła
Mt 22, 15-21
Wtedy faryzeusze odeszli i naradzali się, jak by podchwycić Go w mowie. Posłali więc do Niego swych uczniów razem ze zwolennikami Heroda, aby Mu powiedzieli: Nauczycielu, wiemy, że jesteś prawdomówny i drogi Bożej w prawdzie nauczasz. Na nikim Ci też nie zależy, bo nie oglądasz się na osobę ludzką. Powiedz nam więc, jak Ci się zdaje? Czy wolno płacić podatek Cezarowi, czy nie? Jezus przejrzał ich przewrotność i rzekł: Czemu Mnie wystawiacie na próbę, obłudnicy? Pokażcie Mi monetę podatkową! Przynieśli Mu denara. On ich zapytał: Czyj jest ten obraz i napis? Odpowiedzieli: Cezara. Wówczas rzekł do nich: Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga.
W dzisiejszej Ewangelii zwracają szczególnie naszą uwagę dwa słowa, których Jezus użył w dialogu z faryzeuszami i herodianami. Mianowicie określił ich słowem „obłudnicy” – hypokritai”. W języku greckim hypokrites oznacza nie tylko obłudnika, kogoś dwulicowego, nieszczerego, ale również aktora. Faryzeusze i herodianie przyjmują wyuczoną rolę, by podchwycić Jezusa w mowie. Wskazuje na to, ich udawane i nieszczere pochlebstwo: „Nauczycielu, wiemy, że jesteś prawdomówny i drogi Bożej w prawdzie nauczasz…”.
Dalej następuje podchwytliwe pytanie związane z podatkiem. Jeżeli Jezus powie „tak” na płacenie znienawidzonego przez Żydów podatku, tak zwanego „pogłównego” (podatek od głowy), wtedy może stracić szacunek i poparcie tłumu, który uważał Go za proroka. Jeżeli powie „nie”, wówczas może zostać oskarżony przez władzę rzymską o wzniecanie buntu i nawet skazany na śmierć, do czego wytrwale dążyli faryzeusze. Drugie słowo, na które chcemy zwrócić uwagę, mówi o próbie, na jaką Jezus zostaje wystawiony: „Czemu Mnie wystawiacie na próbę?”. Mamy tu do czynienia z takim samym doświadczeniem, jakie Jezus przeżył podczas kuszenia na pustyni przez szatana (zob. Mt 4,1nn). Wskazuje na to greckie słowo peiradzo oraz peirasmos, które oznacza ciężkie doświadczenie, pokusę, kuszenie, wystawianie na próbę, kuszenie do grzechu. Dosłownie możemy przetłumaczyć: ”Obłudnicy, dlaczego mnie kusicie?”
Szatan, gdy wyprowadził Jezusa na górę, pokazując wszystkie królestwa i bogactwa świata, powiedział: „Dam Ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon”. Wydaje się, że odpowiedź Jezusa: „Panu Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz” (Mt 4,10), bardzo dobrze koresponduje z odpowiedzią z dzisiejszej Ewangelii: „Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga”. Czy zatem postępowanie faryzeuszy i herodian nie jest diabelskie? Zręczna odpowiedź Jezusa nie sprzeciwia się lojalności wobec władzy świeckiej i należytego szacunku. Ustawia właściwie priorytety. To Bóg posiada władzę nad wszystkim i do Niego wszystko należy, świat cały i jego mieszkańcy, także Cezar, który musi się liczyć z Jego Prawem.
Podobnie Cyrus z dzisiejszego pierwszego czytania, do którego Bóg mówi: „Ja jestem Pan i nie ma innego. Poza Mną nie ma Boga” (Iz 45,5 ). Odpowiedź Jezusa jest zatem właściwa, zwłaszcza, że faryzeusz musiał uważać monetę rzymską za sprzeczną z Prawem. Chodziło o wizerunek cesarza i o kult bałwochwalczy – oddawanie mu boskiej czci. Jezus również zadał pytanie: „Czyj jest ten obraz i napis?” Nawiązał w ten sposób do słów z Księgi Rodzaju o stworzeniu człowieka na obraz i podobieństwo Boże (zob. Rdz 1,26-27). Tak jak moneta nosi wizerunek cesarza, tak człowiek jest obrazem Boga i do Niego należy. Jezus w ten sposób pyta swoich rozmówców, na których Mu zależy i każdego z nas: Czyj obraz nosisz w sobie, do kogo należy Twoje życie, komu służysz i oddajesz chwałę?
Noszę w sobie obraz dziecka Bożego, Jezusa Bożego Syna, który umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie (Ga 2,20). „On jest obrazem Boga niewidzialnego – Pierworodnym wobec każdego stworzenia” (Kol 1,15). Popatrzmy zatem oczami wiary na Jezusa. On jest naszym Bogiem i Panem, na Jego Imię zgina się każde kolano, w niego wpatrujemy się i za sprawą Ducha Pańskiego, coraz bardziej upodabniamy się do Jego obrazu (por. 2 Kor 3,18).
Słowo Boże z dzisiejszej Ewangelii ukazując pierwszeństwo Boga, Jezusa Chrystusa w naszym życiu, przestrzega przed obłudą, udawaniem kogoś, kim się nie jest oraz przed nieszczerym, fałszywym, postępowaniem wobec Boga i innych. Zaprasza nas również do podjęcia walki duchowej w godzinie próby – z pokusą bałwochwalstwa, oddawaniem czci współczesnym bożkom i idolom, takim jak pieniądz, władza, chciwość, pycha, samowystarczalność, nasze własne ego. Nie pozwólmy, by zajęły one miejsce Jezusa w naszym sercu i życiu, niszczyły obraz człowieka Bożego w nas. W dzisiejszym słowie Bożym z drugiego czytania, z Pierwszego Listu św. Pawła Apostoła do Tesaloniczan mamy wskazówkę, aby tak się nie stało. Należy: zajmować się wytrwale dziełem wiary, podejmować trud miłości i mieć wytrwałą nadzieję w Panu naszym Jezusie Chrystusie (1 Tes 1,3).
Słowa Psalmu z dzisiejszej liturgii z wiarą i mocą ogłaszają prawdę:
Wielki jest Pan, godzien wszelkiej chwały,
Budzi trwogę najwyższą, większą niż inni bogowie.
Bo wszyscy bogowie pogan są tylko ułudą,
Pan zaś stworzył niebiosa.
15 października 2017 XXVIII Niedziela Zwykła
Jezus w przypowieściach mówił do arcykapłanów i starszych ludu: Królestwo niebieskie podobne jest do króla, który wyprawił ucztę weselną swemu synowi. Posłał więc swoje sługi, żeby zaproszonych zwołali na ucztę, lecz ci nie chcieli przyjść. Posłał jeszcze raz inne sługi z poleceniem: Powiedzcie zaproszonym: Oto przygotowałem moją ucztę: woły i tuczne zwierzęta pobite i wszystko jest gotowe. Przyjdźcie na ucztę! Lecz oni zlekceważyli to i poszli: jeden na swoje pole, drugi do swego kupiectwa, a inni pochwycili jego sługi i znieważywszy [ich], pozabijali. Na to król uniósł się gniewem. Posłał swe wojska i kazał wytracić owych zabójców, a miasto ich spalić. Wtedy rzekł swoim sługom: Uczta wprawdzie jest gotowa, lecz zaproszeni nie byli jej godni. Idźcie więc na rozstajne drogi i zaproście na ucztę wszystkich, których spotkacie. Słudzy ci wyszli na drogi i sprowadzili wszystkich, których napotkali: złych i dobrych. I sala zapełniła się biesiadnikami. Wszedł król, żeby się przypatrzyć biesiadnikom, i zauważył tam człowieka, nie ubranego w strój weselny. Rzekł do niego: Przyjacielu, jakże tu wszedłeś nie mając stroju weselnego? Lecz on oniemiał. Wtedy król rzekł sługom: Zwiążcie mu ręce i nogi i wyrzućcie go na zewnątrz, w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Bo wielu jest powołanych, lecz mało wybranych.
Słyszymy dzisiaj o królu, który pragnie celebrować gody weselne dla swojego syna. Na to wesele zaprasza wszystkich ludzi, również nas. Jest to królewskie zaproszenie. Tym, który zaprasza jest Bóg, Król wszechświata. Zazwyczaj nikt zdrowo myślący nie lekceważy królewskiego zaproszenia, raczej czuje się wyróżniony i odbiera je jako zaszczyt. Królem jest Bóg Ojciec, a Synem jest Jezus Chrystus, którego On posłał na ten świat, aby odnalazł Mu oblubienicę, którą jest cała ludzkość.
Dziś stoimy wobec realizacji spełnienia się planu, który jest również marzeniem Boga. Bóg chce zawrzeć z ludźmi, z każdym człowiekiem przymierze wieczne i nierozerwalne, jak w małżeństwie, gdzie oblubienica mówi do oblubieńca: jam miłego mego, a miły jest mój, na zawsze, wiecznie. Bóg zaprasza wszystkich, jest to dar darmo dany. Nikt nie musi zasługiwać, ani płacić za udział w uczcie. To wszystko zostało dla nas przygotowane. Bóg mówi, że przygotował ucztę z tłustego mięsa, z wybornych win, z najpożywniejszego mięsa i z najwyborniejszych win (Iz 25, 6). Św. Paweł zaś mówi, że Bóg według swego bogactwa zaspokoi w Jezusie Chrystusie każdą waszą potrzebę i to wspaniale (Flp 4, 19).
Jak wygląda odpowiedź człowieka na to powołanie i wezwanie? Jedni są obojętni, inni ją lekceważą, inni nie chcą przyjść lub wprost ją odrzucają. Takie są postawy ludzi i takie mogą być nasze postawy. Ci, którzy tak postępują, niweczą plan Boga wobec swojego życia, zaprzepaszczają okazję do udziału w wiecznej uczcie. Są też tacy, którzy nie tylko odrzucili zaproszenie Boga, ale nadto zostali ogarnięci jakimś złem: „pochwycili sługi, znieważyli ich, wyrzucili i pozabijali”. Taki jest los chrześcijan w świecie, którzy głoszą wiarę.
Jednak Król, którym jest Bóg widząc, że sala nadal jest do zapełnienia, nieustannie posyła kolejne sługi na place, na skrzyżowania, na ulice, na peryferie miast. Ci, którzy nigdy nawet nie pomyśleli, że Król o nich pamięta, przyjmują Jego zaproszenie.
Wchodzący na ucztę otrzymują kolejny dar: strój weselny, białą szatę. Czym jest ta szata weselna? Św. Paweł mówi, że jest to symbol „bogactwa łaski Boga, który z miłości przeznaczył nas dla siebie jako przybranych synów przez Jezusa Chrystusa. W Nim mamy odkupienie przez krew Jego – odpuszczenie występków” (Ef 1,4-8)! Bo „wy wszyscy, którzy zostaliście ochrzczeni w Chrystusie, przyoblekliście się w Chrystusa i dzięki wierze jesteście synami Bożymi w Chrystusie Jezusie” (Ga 26-27). Szata weselna to również symbol naszej odpowiedzialności za dar zbawienia: zaproszenie jest darmowe, ale zobowiązuje tego, kto je otrzymał, do udzielenia odpowiedzi.
Król zauważył człowieka nieubranego w strój weselny. Żąda wyjaśnienia. Ale ten oniemiał i milczy. Jest to kolejny zawód serca Króla, którym jest Bóg, bo ludzie ciągle napełniają goryczą Boże serce. Ktoś powiedział, że w przypadku tego człowieka jest to nadaremne powołanie. Dostał wszystko, a okazało się to bezużyteczne i nadaremne.
W dniu ostatecznym będzie sąd decydujący o naszej wieczności, o naszym miejscu w przyszłości. On będzie dotyczył tego, czy każdy z nas przyjął, czy też odrzucił dar Boży. Bóg zawsze daje życie. Nigdy nie daje śmierci. Śmierć wybieramy sami. To jest nasz dramat i ryzyko wolności. To Słowo kieruje do nas napomnienie: mamy pamiętać, że wszyscy ludzie są wezwani i powołani do zbawienia na tę wspaniałą ucztę królestwa, ale nikt nie może być do końca tego pewien, nie ma gwarancji, że mimo wszystko tam wejdzie i zostanie, pomimo przynależności do Kościoła.
Co mamy zrobić? Zdać się na łaskę i miłosierdzie Boga, który nas nieustannie przyciąga ku sobie oraz odrzucić to wszystko, co w naszym życiu stanowi przeszkodę dla działania Boga i nie pozwala, aby On królował nad nami.
Warto również odpowiedzieć sobie na pytanie, które stawia św. Paweł: „A może gardzisz bogactwem dobroci, cierpliwości i wielkoduszności Boga, nie chcąc wiedzieć, że dobroć Boga chce cię przywieść do nawrócenia? I oto przez swoją zatwardziałość i serce nieskłonne do nawrócenia skarbisz sobie gniew na dzień gniewu i objawienia się sprawiedliwego sądu Boga, który odda każdemu według jego uczynków” (Rz 2,4).
XXVII Niedziela Zwykła
MT 21, 33-43
Jezus powiedział do arcykapłanów i starszych ludu: Posłuchajcie innej przypowieści! Był pewien gospodarz, który założył winnicę. Otoczył ją murem, wykopał w niej tłocznię, zbudował wieżę, w końcu oddał ją w dzierżawę rolnikom i wyjechał. Gdy nadszedł czas zbiorów, posłał swoje sługi do rolników, by odebrali plon jemu należny. Ale rolnicy chwycili jego sługi i jednego obili, drugiego zabili, trzeciego zaś ukamienowali. Wtedy posłał inne sługi, więcej niż za pierwszym razem, lecz i z nimi tak samo postąpili. W końcu posłał do nich swego syna, tak sobie myśląc: Uszanują mojego syna. Lecz rolnicy zobaczywszy syna mówili do siebie: To jest dziedzic; chodźcie zabijmy go, a posiądziemy jego dziedzictwo. Chwyciwszy go, wyrzucili z winnicy i zabili. Kiedy więc właściciel winnicy przyjdzie, co uczyni z owymi rolnikami? Rzekli Mu: Nędzników marnie wytraci, a winnicę odda w dzierżawę innym rolnikom, takim, którzy mu będą oddawali plon we właściwej porze. Jezus im rzekł: Czy nigdy nie czytaliście w Piśmie: Właśnie ten kamień, który odrzucili budujący, stał się głowicą węgła. Pan to sprawił, i jest cudem w naszych oczach. Dlatego powiadam wam: Królestwo Boże będzie wam zabrane, a dane narodowi, który wyda jego owoce. Czytaj dalej…
XXV Niedziela Zwykła
24 września 2017 Uroczystość odpustowa ku czci św. Ojca Pio
(Mt 20,1-16):
Albowiem królestwo niebieskie podobne jest do gospodarza, który wyszedł wczesnym rankiem, aby nająć robotników do swej winnicy. Umówił się z robotnikami o denara za dzień i posłał ich do winnicy. Gdy wyszedł około godziny trzeciej, zobaczył innych, stojących na rynku bezczynnie, i rzekł do nich: „Idźcie i wy do mojej winnicy, a co będzie słuszne, dam wam”. Oni poszli.
Wyszedłszy ponownie około godziny szóstej i dziewiątej, tak samo uczynił. Gdy wyszedł około godziny jedenastej, spotkał innych stojących i zapytał ich: „Czemu tu stoicie cały dzień bezczynnie?” Odpowiedzieli mu: „Bo nas nikt nie najął”. Rzekł im: „Idźcie i wy do winnicy!”
A gdy nadszedł wieczór, rzekł właściciel winnicy do swego rządcy: „Zwołaj robotników i wypłać im należność, począwszy od ostatnich aż do pierwszych!” Przyszli najęci około jedenastej godziny i otrzymali po denarze. Gdy więc przyszli pierwsi, myśleli, że więcej dostaną; lecz i oni otrzymali po denarze. Wziąwszy go, szemrali przeciw gospodarzowi, mówiąc: „Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, którzyśmy znosili ciężar dnia i spiekoty”. Na to odrzekł jednemu z nich: „Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czy nie o denara umówiłeś się ze mną? Weź, co twoje i odejdź! Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie. Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?” Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi».
«Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?» Czytaj dalej…
XXIV Niedziela Zwykła
17.09.2017
Mt 18, 21-35
Piotr zbliżył się do Jezusa i zapytał: Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy? Jezus mu odrzekł: Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy. Dlatego podobne jest królestwo niebieskie do króla, który chciał rozliczyć się ze swymi sługami. Gdy zaczął się rozliczać, przyprowadzono mu jednego, który mu był winien dziesięć tysięcy talentów. Ponieważ nie miał z czego ich oddać, pan kazał sprzedać go razem z żoną, dziećmi i całym jego mieniem, aby tak dług odzyskać. Wtedy sługa upadł przed nim i prosił go: Panie, miej cierpliwość nade mną, a wszystko ci oddam. Pan ulitował się nad tym sługą, uwolnił go i dług mu darował. Lecz gdy sługa ów wyszedł, spotkał jednego ze współsług, który mu był winien sto denarów. Chwycił go i zaczął dusić, mówiąc: Oddaj, coś winien! Jego współsługa upadł przed nim i prosił go: Miej cierpliwość nade mną, a oddam tobie. On jednak nie chciał, lecz poszedł i wtrącił go do więzienia, dopóki nie odda długu. Współsłudzy jego widząc, co się działo, bardzo się zasmucili. Poszli i opowiedzieli swemu panu wszystko, co zaszło. Wtedy pan jego wezwał go przed siebie i rzekł mu: Sługo niegodziwy! Darowałem ci cały ten dług, ponieważ mnie prosiłeś. Czyż więc i ty nie powinieneś był ulitować się nad swoim współsługą, jak ja ulitowałem się nad tobą? I uniesiony gniewem pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu całego długu nie odda. Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu. Czytaj dalej…
XXIII Niedziela Zwykła
10 września 2017
Jezus powiedział do swoich uczniów: Gdy brat twój zgrzeszy [przeciw tobie], idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata. Jeśli zaś nie usłucha, weź z sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków oparła się cała sprawa. Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi! A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik! Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie. Dalej, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec, który jest w niebie. Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich. Czytaj dalej…