słowo na niedzielę 14 stycznia 2017

„Ty będziesz nazywał się Kefas”
Niedziela
14 stycznia 2018 roku
Jan Ewangelista w dzisiejszym fragmencie swojej ewangelii przywołuje scenę powołania pierwszych uczniów. Jezus ustanawia swoich pomocników. Wielki i miłosierny Bóg zaprasza człowieka do dzieła zbawienia. Niezwykłe, że człowiek, który z prochu powstał i w proch się obróci, odgrywa tak ważną rolę w planie zbawienia.
Perykopa ewangelii opowiada o powołaniu Szymona. Jezus gdy powołuje człowieka, to odmienia jego ziemskie losy. Mówi do Szymona – „Ty będziesz się nazywał Kefas, to znaczy Piotr”. Jezus wiedział kogo powołuje. Wiedział, że wybiera swojego pierwszego ziemskiego następcę. Wiedział, że rozmawia z pierwszym papieżem. Wiedział, że patrzy w te oczy, które się go wyprą. Wiedział, że słyszy ten głos, który kiedyś powie: „Daj mi spokój, ja nie znam tego człowieka”. Jezus to wszystko już wtedy wiedział a mimo wszystko wybrał właśnie Szymona Piotra. Jezus w swoich wyborach się nie myli. Wie kto ma być ojcem, a kto tylko mężem. Która kobieta będzie matką jedynaka, a która będzie miała dziecko niepełnosprawne. Jezus wie jak wybrać. Tu nie ma przypadków. Tu nie ma pomyłek. Owe „pójdź za Mną” należy tłumaczyć jako „bądź mi wierny, zaufaj” a wtedy usłyszysz w takich czy innych słowach jeszcze jedno moje zdanie „Jeszcze dzisiaj będziesz ze Mną w raju.”

Słowo na niedzielę 6 i 7 stycznia 2018

„Mędrcy Świata Monarchowie, gdzież spiesznie dążycie?”
Święto Objawienia Pańskiego
6 stycznia 2018 roku
Święto Objawienia Pańskiego zwane popularnie świętem Trzech Króli, to dowód na to, że Bóg w swoim zbawczym planie chce by wszyscy ludzie usłyszeli dobrą nowinę o zbawieniu. Jezus przychodzi do każdego. Jezus objawia się każdemu. Przychodzi do biednego i bogatego, mądrego i prostego. On nie robi wyjątków. Jezus nie boi się biedy materialnej, nie boi się biedy intelektualnej. Żadna bieda poza biedą duchową nie zamyka drogi do nieba.
Liturgia 6 stycznia upamiętnia pokłon jaki oddali Dzieciątku Jezus Monarchowie. Mirra, kadzidło i złoto to dary jakie oni – Mędrcy Świata złożyli Bogu. Przyszli by oddać Bogu pokłon. Przyszli by złożyć dary, w końcu przyszli by przyznać się do Boga. W dzisiejszych czasach o to ostatnie jest najtrudniej. Najtrudniej przyznać się do Boga. Powiedzieć: wierzę. Powiedzieć: spowiadam się. Powiedzieć: dzień zaczynam od modlitwy. Powiedzieć: przyjmuje Księdza po kolędzie. Kreda, która naznaczamy drzwi naszych domów to symbol i dowód – Ja biedak, mędrzec, biznesmen, fryzjer, bankowiec, polityk, mąż i ojciec – Wierzę! W Boga, który stworzył świat. W Jezusa, który narodził się w Betlejem. W Ducha Świętego, który podtrzymuje Kościół – ja, wierzę!
Niech napis C + M + B 2018 będzie moim świadectwem wiary. Niech przypomina mi, że codziennie mam składać Bogu ofiarę, mam o Nim świadczyć . Mam być niczym Monarcha, który oddaje pokłon i składa dary. Niech moją mirrą będzie wierność, moim kadzidłem – cierpliwość, a moim złotem – miłość. Amen!

„Ja Ciebie chrzczę, w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego”
Niedziela Chrztu Pańskiego
7 stycznia 2018 roku
„Ja Ciebie chrzczę w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego” – to słowa, które nad prawie każdym z nas kiedyś wypowiedział kapłan. Słowa klucze. Klucze, bo otwierają naszą drogę do nieba. Słowa oczyszczenia i odpuszczenia win grzechu pierworodnego. Od momentu chrztu przestajesz być grzesznym Adamem a zaczyna tlić się w Twoim sercu iskra Jezusowej miłości. Rodzice i chrzestni mają za zadanie sprawić, swoim przykładem i modlitwą, by owa iskra przerodziła się w prawdziwy płomień Bożego zbawienia. Abyś mógł kogoś zapalić – sam musisz płonąć. Tląca się świeca nie daje ani ciepła ani blasku, jedynie dym, trudny do zniesienia. Płoniesz czy dymisz się? Jesteś człowiekiem Bożego światła czy piekielnych dymów?
Liturgia Słowa Niedzieli Chrztu Pańskiego upamiętnia fakt, przyjęcia chrztu przez Jezusa. Bóg przyjmuje chrzest z rąk człowieka. Niewyobrażalne, Jan chrzci Jezusa. Chrystus przyjmuje chrzest nie po to, by obmyć się z jarzma grzechu pierworodnego, ale po to, by od początku pokazać ludziom, drogę do zbawienia. Drogę, która prowadzi przez sakramenty. Drogę na, której chrzest jest początkiem wędrówki, a inne sakramenty, w tym Spowiedź i Komunia święta – wzmocnieniem na drodze do nieba. Droga chrześcijanina od chrztu do nieba nie jest prosta. Ale warto ją podjąć, bowiem metą tej wędrówki życia są miłosierne ramiona Ojca.

Słowo na Niedzielę

Łk 2, 22-40

Święto Św.Rodziny Jezusa, Maryi i Józefa

 

Gdy potem upłynęły dni ich oczyszczenia według Prawa Mojżeszowego, przynieśli Je do Jerozolimy, aby Je przedstawić Panu. Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu. Mieli również złożyć w ofierze parę synogarlic albo dwa młode gołębie, zgodnie z przepisem Prawa Pańskiego. A żył w Jerozolimie człowiek, imieniem Symeon. Był to człowiek prawy i pobożny, wyczekiwał pociechy Izraela, a Duch Święty spoczywał na nim. Jemu Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż zobaczy Mesjasza Pańskiego. Za natchnieniem więc Ducha przyszedł do świątyni. A gdy Rodzice wnosili Dzieciątko Jezus, aby postąpić z Nim według zwyczaju Prawa, on wziął Je w objęcia, błogosławił Boga i mówił: „Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twemu w pokoju, według Twojego słowa. Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, któreś przygotował wobec wszystkich narodów: światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela”. A Jego ojciec i Matka dziwili się temu, co o Nim mówiono. Symeon zaś błogosławił Ich i rzekł do Maryi, Matki Jego: „Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu”. Była tam również prorokini Anna, córka Fanuela z pokolenia Asera, bardzo podeszła w latach. Od swego panieństwa siedem lat żyła z mężem i pozostała wdową. Liczyła już osiemdziesiąty czwarty rok życia. Nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą. Przyszedłszy w tej właśnie chwili, sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jerozolimy. A gdy wypełnili wszystko według Prawa Pańskiego, wrócili do Galilei, do swego miasta – Nazaret. Dziecię zaś rosło i nabierało mocy, napełniając się mądrością, a łaska Boża spoczywała na Nim.
„Dziecię rosło i nabierało mocy, a łaska Boża spoczywała na Nim”. Gdzie dokonywało się to dzieło? W rodzinie. Dziś w Niedzielę Świętej Rodziny wpatrujemy się w Świętą Rodzinę, która nas uczy jak mamy żyć w naszych rodzinach. Przez słowo dzisiejszej Ewangelii sam Jezus uczy nas jak mamy żyć nie tylko w naszych rodzinach, ale i w społeczeństwie oraz w wierze, która została nam przekazana. Jezus jest wzorem życia od jego początku aż do jego końca, do ostatniego tchnienia. On uczy wzrastać i dojrzewać w swoim człowieczeństwie, kochać i służyć innym, rozpoznawać Go z radością i głosić innym, jak również odchodzić z tego świata bez lęku, bo kto spotkał Jezusa, nie boi się śmierci. Takie świadectwo daje dwoje staruszków: Symeon i Anna.
Zatem spójrzmy na tę Rodzinę. Maryja pełni w niej rolę mamy, a św. Józef jest opiekunem i stróżem Bożego Syna. Dla Jezusa jest to środowisko wzrostu i rozwoju. Rodzina Maryi, Józefa i Jezusa była rodziną konkretnego narodu. Jezus rozwija się także w środowisku społecznym narodu Izraelskiego oraz w jego wierze i religii. Są to trzy wymiary bardzo potrzebne także do rozwoju każdego człowieka.
Dlatego słyszymy, co robią wierzący rodzice, aby wprowadzić w doświadczenie wiary swoje dziecko, i to od małego. Jezus ósmego dnia został obrzezany, jak nakazywało prawo Mojżesza, a 40 dni po narodzeniu Maryja i Józef przynoszą Go do świątyni, żeby złożyć ofiarę za oczyszczenie. Jest to moment, kiedy przedstawiają Go i powierzają Panu, Bogu, uznając, że to Dziecko należy do Pana. Widzimy ich jako ludzi ubogich, którzy składają na ofiarę parę gołębi, albo synogarlic. Kiedyś Jezus stanie się ofiarą przebłagalną za wszystkich ludzi. W ten sposób posłuszeństwo wiary Rodziców owocuje posłuszeństwem Dziecka, które jest jeszcze nieświadome. To jest bardzo ważny aspekt wychowania do wiary, który pozostaje aktualny dla współczesnych rodzin.
Jezus doświadcza swojego ludzkiego, duchowego, psychicznego, uczuciowego rozwoju, jak każdy człowiek, właśnie w rodzinie, ponieważ przychodzi na świat przyjmując ograniczenia noworodka, który musi od innych otrzymać doświadczenie miłości, mądrości, zasad postępowania, aż w pewnym momencie odkryje, że Jego życie należy do Boga i powie: „mam być w sprawach Mojego Ojca”. W rodzinie dokonuje się rozwój człowieczeństwa. Rodzice muszą się natrudzić, aby wychować swe dzieci na dobrych ludzi, uzdolnić je do życia dla innych oraz odkryć, że życie ma sens jedynie wtedy, gdy z miłością służymy innym. Do tego potrzeba miłości rodziców oraz posłuszeństwa i zaufania dzieci. Rodzina jest także miejscem, gdzie żyje się Słowem Bożym. Maryja z wiarą przyjmuje proroctwo Symeona, które nie jest łatwe, bo mówi o znaku, któremu będą się sprzeciwiać oraz o mieczu czyli Słowie Boga, które zrani serce Maryi. Już tu jest zapowiedź krzyża. Święta Rodzina przez całe życie jest wierna Słowu Bożemu.
Módlmy się dziś, aby nasze rodziny były miejscem przekazu wiary, życia prawdziwie ludzkiego i kształtowania człowieczeństwa. „Dziecię rosło i nabierało mocy, a łaska Boża spoczywała na Nim

słowo na niedzielę 25 grudnia 2017 Uroczystośc Bożego Narodzeenia

25 grudnia 2017  Uroczystość Bożego Narodzenia

 

Dziecię, które się narodziło nie powinno być samo w ubogiej, betlejemskiej grocie. Jest tam co prawda kochającą Matka Maryja, jest ziemski Ojciec Józef, szybko pojawiają się Pasterze, z czasem przybywają i Monarchowie, ale cały czas brakuje Ciebie.
Te małe raczki, które kiedyś będą przybite do krzyża, te małe nóżki, które kiedyś będą chodzić po wodzie, to serce, które zostanie rozdarte włócznią dziś potrzebuje Twojej pomocy. Dziś czeka na Ciebie. Na to, byś pośród swoich obowiązków znalazł chwilę czasu i przybył do Niego w odwiedziny. Byś zobaczył Tego, który Cię kocha, wspiera, przebacza, Tego, który narodził się by umrzeć,
a umarł po to byś Ty mógł żyć i to wiecznie.
On czeka, cały czas od przeszło 2-óch tysięcy lat czeka właśnie na Ciebie.
Raz w ubogiej grocie, raz na golgocie, raz w kościele, raz w chorej Matce,
raz w zmarłym Ojcu, czeka w drugim człowieku byś go zauważył, przytulił, przebaczył, pokochał. To Jezus chce dać Ci prezent, w zamian oczekuje tylko trochę uwagi, trochę Twojego cennego czasu, trochę Twojej chaotycznej modlitwy.
Jezus potrzebuje Ciebie. Nie każ mu dłużej na siebie czekać.

24 grudnia 2017 IV Niedziela Adwentu Słowo na Niedzielę

24 grudnia 2017 IV Niedziela Adwentu

Łk 1,26-38

 

W szóstym miesiącu posłał Bóg anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. Anioł wszedł do Niej i rzekł: Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, <błogosławiona jesteś między niewiastami>. Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca. Na to Maryja rzekła do anioła: Jakże się to stanie, skoro nie znam męża? Anioł Jej odpowiedział: Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego. Na to rzekła Maryja: Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa! Wtedy odszedł od Niej anioł.
Bóg objawia siebie jako ten, który wchodzi w relację z człowiekiem, utwierdza człowieka w jego misji, a wreszcie sam staje się Człowiekiem. Takim objawił się Maryi, która odpowiedziała posłuszeństwem wiary. Posłuszeństwo nie jest łatwe, dlatego św. Paweł głosił Ewangelię po to, by Słowo Boże nakłaniało ludzi do posłuszeństwa wierze. Maryja okazała posłuszeństwo Bogu, gdy usłyszała jaki plan ma On wobec niej. Nie było to jednak posłuszeństwo bezrozumne. Zadała pytanie dotyczące ojcostwa, ale odpowiedź wprawiła ją w zakłopotanie. Jednak nie prosiła o kolejne wyjaśnienia. Słowo, jakie usłyszała, wymagało od Niej głębokiej kontemplacji i przemyślenia.
Bóg potrzebuje człowieka, by wypełnić swoje obietnice. Potrzebuje człowieka gotowego zaryzykować swoje plany, swoje życie po to, by wypełniły się plany Przedwiecznego. Tak często kurczowo trzymamy się swoich wizji dotyczących różnych spraw. Nie potrafimy dostosować swych kroków do dróg, jakie wytycza nam Bóg. Dzieje się tak dlatego, że nie wsłuchujemy się w Jego Słowo, w Jego głos, który rozbrzmiewa w naszych sercach, w naszych sumieniach. A przecież On zna tajniki naszych serc (por. Ps 44,22), ale czy my znamy zamysły serca Bożego? Maryja uczy nas, by najpierw okazać posłuszeństwo Bogu. Potem odsłoni się Jego plan.
„Dla Boga nie ma nic niemożliwego!”- takie zapewnienie otrzymał Jeremiasz (Jr 32,27): Bóg zamierzał zgromadzić i odnowić swój lud. Także z księdze proroka Zachariasza znajdujemy pytanie o to, czy jeśli w oczach człowieka coś jest niemożliwe, to czy dla Boga ma też być takim (Za 8,6)?
Maryja nie tylko sama miała stać się bohaterką wyjątkowego wydarzenia, ale także dotyczyło to jej krewnej Elżbiety. Obie kobiety, tak znaczące w historii zbawienia, doświadczyły cudu – mocy Boga. Słowo, jakie Bóg mówi do serca człowieka, określane greckim pojęciem: rhema, utwierdza w wierze i ufności. Bóg przychodzi zawsze poprzez Słowo domagające się posłuszeństwa. Maryja usłyszała Słowo wzywające ją do radości. Oto nadeszła pełnia czasu, gdy to Wcielenie Bożego Syna rozpoczyna nową erę, nową jakość relacji człowieka wobec Boga. Przez posłuszeństwo Maryi objawiona została całej ludzkości tajemnica niepoznanej dotychczas miłości Boga do człowieka. Wyraża się ona najpełniej w panowaniu Jezusa Chrystusa: „Wielkie będzie Jego panowanie w pokoju bez granic na tronie Dawida i nad Jego królestwem, które On utwierdzi i umocni prawem i sprawiedliwością, odtąd i na wieki. Zazdrosna miłość Pana Zastępów tego dokona” (Iz 9,6).
Pisarz łaciński, Amadeusz z Lozanny, komentując tę Ewangelię mówił, że Bóg dialoguje z Maryją: „Maryjo, poznaj nie tylko Pana, lecz i Syna. Jest to Syn mój, ale także twój Syn: Mój przez swoją boskość, twój przez przyjęte człowieczeństwo”.
Starajmy się więc usilnie poznać Pana, który rozpoczyna swe panowanie w naszym życiu od dialogu, od Słowa cicho obejmującego nasze serca, a potem oczekuje posłuszeństwa wiary i sam utwierdza nas w pokoju i radości.

10.12.2017 II Niedziela Adwentu

MK 1, 1- 8    Druga Niedziela Adwentu

 

Początek Ewangelii o Jezusie Chrystusie, Synu Bożym. Jak jest napisane u proroka Izajasza: Oto Ja posyłam wysłańca mego przed Tobą; on przygotuje drogę Twoją. Głos wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę Panu, Jemu prostujcie ścieżki. Wystąpił Jan Chrzciciel na pustyni i głosił chrzest nawrócenia na odpuszczenie grzechów. Ciągnęła do niego cała judzka kraina oraz wszyscy mieszkańcy Jerozolimy i przyjmowali od niego chrzest w rzece Jordan, wyznając /przy tym/ swe grzechy. Jan nosił odzienie z sierści wielbłądziej i pas skórzany około bioder, a żywił się szarańczą i miodem leśnym. I tak głosił: Idzie za mną mocniejszy ode mnie, a ja nie jestem godzien, aby się schylić i rozwiązać rzemyk u Jego sandałów. Ja chrzciłem was wodą, On zaś chrzcić was będzie Duchem Świętym.
W drugą niedzielę Adwentu Słowo Boże z Ewangelii według św. Marka zachęca nas, byśmy wrócili do początku (gr. arche). O jaki początek chodzi? W pierwszej Księdze Biblii słyszymy: „Na początku (hebr. bereszit) Bóg stworzył niebo i ziemię” (Rdz 1,1). Jest to Dobra Nowina o Bogu Stworzycielu, od którego wszystko pochodzi, świat i życie. W Księdze Przysłów czytamy, że „początkiem wiedzy jest bojaźń Pańska, lecz głupcy odrzucają mądrość i karność” (1,7). Pan i Jego słowo leży u początku posłannictwa proroków (zob. Oz 1,2). W Jezusie Chrystusie Bóg pragnie wejść w relację zaufania z każdym człowiekiem, objawić siebie, swój odwieczny plan miłości i zbawienia. Dlatego Ewangelista Marek zawiera jakby wszystkie informacje o Jezusie w tym jednym zdaniu: „Początek (arche) Ewangelii o Jezusie Chrystusie, Synu Bożym”. Dosłownie z języka greckiego przetłumaczylibyśmy: „Początek (arche) Dobrej Nowiny Jezusa Pomazańca Syna Bożego”. W kulcie rzymskim słowo ewangelia (gr. euagelion) było stosowane w sensie „radosnej wieści”: urodziny imperatora, wstąpienie na tron, narodzenie królewskiego potomka.
Ewangelista jak herold ogłasza najradośniejszą wieść: Nastał nowy początek! Jest nim Dobra Nowina Jezusa Chrystusa, który zbawi grzeszników. On zatem sam jest Dobrą Nowiną, Początkiem naszego nawrócenia, nowego życia z Bogiem, nowego stylu życia – dziecka Bożego. Każdy wierzący ma już swój początek w Bogu, jest nim chrzest. Jednak nie zawsze żyjemy zgodnie z naszym powołaniem do wiary. Stąd potrzeba uporządkować bałagan swojego życia, porzucić grzech i zanurzyć się w głębokościach Bożego miłosierdzia.
Jan Chrzciciel, poprzednik Jezusa, jest tym, który przygotowuje drogę do przyjęcia Dobrej Nowiny – Ewangelii. W dzisiejszym czytaniu z księgi proroka Izajasza słyszymy: „Oto wasz Bóg!” Oto Pan, Bóg, przychodzi z mocą…” (Iz 40,9-10). Jan wie, że te obietnica już się spełnia. Wobec tej radosnej nowiny staje z wielką pokorą, przypominając nam nie tylko w stylu życia proroka Eliasza, który według wiary Izraela miał poprzedzić Mesjasza, ale również pierwszego człowieka Adama, który po grzechu opuścił raj. Jednak został z troską odziany w skórę przez dobrego Boga. Ten „Adam” jest już skruszony, ponieważ doświadczył miłosierdzia.
Jan Chrzciciel uznaje siebie mniejszym od niewolnika, gdyż nie jest godny schylić się i rozwiązać rzemień sandałów Tego, który idzie po nim! Przygotowuje zatem ludzkie serca na przyjście Mesjasza przez chrzest pokuty, uświadomienie Izraelowi jego własnych grzechów i potrzebę zbawienia. Jest głosem, zwiastunem Słowa (J 1,1nn), w którym spełnią się wszystkie obietnice, wypełni się całe Prawo (Tora). Według mądrości i nauki Izraela, symbolizuje je szarańcza, jaką Jan żywił się na pustyni. Jan Chrzciciel przygotowuje jakby glinę – formę nowego stworzenia przez zanurzenie w wodzie, w błocie, w prochu ziemi dla Tego, który przyjdzie i zanurzy je w swoim Duchu! Stary, grzeszny człowiek musi umrzeć, by mógł narodzić się nowy z wody i Ducha. Dzięki Jezusowi Chrystusowi mamy nowy początek, pełnię życia, odzyskany raj – Dom Ojca. Jesteśmy nowym człowiekiem na wzór i obraz Syna Bożego! Dzisiaj, żeby tego doświadczyć, trzeba nam z pokorą uznać się za grzeszników, kruchych i słabych jak błoto i glina, doświadczających smutku i śmierci z powodu własnych grzechów. Jan żywił się szarańczą (Torą), my mamy pokarm Słowa i Eucharystii. Stąd spróbujmy na nowo słuchać z uwagą słowa Bożego w czasie Adwentu. Choćby było wymagające, włóżmy wysiłek, by je zrozumieć i przyjmijmy z otwartym sercem w prawdzie. Podejmijmy decyzję, do jakiej nas wzywa.
Ks. Jan Twardowski napisał: „Początek Ewangelii o Jezusie Chrystusie, Synu Bożym” – tak rozpoczyna święty Marek. Czy nam się nie wydaje, że nowina sprzed dwóch tysięcy lat już nie jest nowiną? Nie nowalijką, ale wiadomością z siwą brodą. Tymczasem w świecie starzejących się książek, światopoglądów, które często najpierw są niedorzeczne, potem niebezpieczne, a wreszcie dawno znane, Ewangelia staje się nowością. Skoro Jezus przyszedł na świat jako człowiek, może przyjść do nas pod postacią Eucharystii albo pod postacią bliźniego proszącego nas o czas, dobroć, serce. Przeżyć początek Ewangelii – to usłyszeć Jezusa mówiącego do nas bezpośrednio. Usłyszeć to, co jest zagłuszane, przemilczane – to, czego nie chciałoby się czasem usłyszeć.
Panie, Jezu Chryste, Ty jesteś ciągle Przychodzącym! Raduje się moje serce, że już się zbliżasz, by okazać mi swoje miłosierdzie. Proszę Cię o odwagę stawania w prawdzie Twojego słowa, o skruchę serca, gdy Twoje światło oświeci moje ciemności i rozpoznam swój grzech. Zanurz mnie w swoim Świętym Duchu i daj odwagę nowego początku. Ty jesteś Synem Bożym, Dobrą Nowiną! Marana tha!

I Niedziela Adwentu 3 grudnia 2017

3 XII 2017 rok
I NIEDZIELA ADWENTU

Adwent to czas radosnego oczekiwania. Oczekiwania na narodziny wyjątkowego dziecka. Małżonkowie gdy wyczekują na narodziny dziecka, są bardzo zadowoleni ale towarzyszy im też doza niepewności. Cieszą się, czekają, niecierpliwią i zadają pytania: Czy dziecko będzie zdrowe? Jak przebiegnie poród? Jak nowy członek rodziny zmieni ich życie? Jak będą wywiązywać się z ról Ojca i Matki? Muszą przygotować mieszkanie, posprzątać je, kupił kołyskę, skręcić łóżeczko, nabyć ubranka i grzechotki. Ich serce jest przepełnione radością ale jak mantra powraca pytanie: Czy wszystko będzie dobrze?

Ludzie wierzący oczekując na narodziny Jezusa Chrystusa też muszą dołożyć wiele starań by Święta Narodzenia Pańskiego przebiegły w przyjaznej, rodzinnej atmosferze. Należy posprzątać mieszkanie – bo goście przyjadą, trzeba pomóc Mikołajowi i kupić prezenty, odstać swoje w kolejkach w centrach handlowych. Potem jeszcze gotowanie – tradycyjne 12 potraw to mnóstwo pracy. Dobra gospodyni wie, że ostatnie dni przed wigilią są trudne. Tak wiele trzeba zrobić a jak zawsze tak mało jest na nie czasu.

Jezus nie jest kłopotliwym dzieckiem, nie jest kłopotliwym gościem. Nie będzie narzekał, że kurze niestarte, nie będzie marudził, że barszcz zbyt słony. Przyjdzie do Ciebie i Twojej rodziny, ale nie wtedy gdy będziesz miał czyste mieszkanie ale wtedy gdy będziesz miał czyste sumienie. Pamiętaj przygotowania świąteczne należy zacząć od tego co najważniejsze – od uprzątnięcia swego serca a nie mieszkania.
Powodzenia! Dobrego adwentu.

26 listopada 2017 Uroczystość Chrystusa Króla

Mt 25, 31-46

Uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata

Jesus powiedział do swoich uczniów: Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale i wszyscy aniołowie z Nim, wtedy zasiądzie na swoim tronie pełnym chwały. I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych [ludzi] od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów. Owce postawi po prawej, a kozły po swojej lewej stronie. Wtedy odezwie się Król do tych po prawej stronie: Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata! Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie. Wówczas zapytają sprawiedliwi: Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym i nakarmiliśmy Ciebie? spragnionym i daliśmy Ci pić? Kiedy widzieliśmy Cię przybyszem i przyjęliśmy Cię? lub nagim i przyodzialiśmy Cię? Kiedy widzieliśmy Cię chorym lub w więzieniu i przyszliśmy do Ciebie? A Król im odpowie: Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili. Wtedy odezwie się i do tych po lewej stronie: Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom! Bo byłem głodny, a nie daliście Mi jeść; byłem spragniony, a nie daliście Mi pić; byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie; byłem nagi, a nie przyodzialiście mnie; byłem chory i w więzieniu, a nie odwiedziliście Mnie. Wówczas zapytają i ci: Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym albo spragnionym, albo przybyszem, albo nagim, kiedy chorym albo w więzieniu, a nie usłużyliśmy Tobie? Wtedy odpowie im: Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tegoście i Mnie nie uczynili. I pójdą ci na mękę wieczną, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego.

Czytaj dalej…

Słowo na Niedzielę XXXIII Niedziela Zwykła MT 25,14-30

Jezus opowiedział uczniom tę przypowieść: Pewien człowiek, mając się udać w podróż, przywołał swoje sługi i przekazał im swój majątek. Jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, trzeciemu jeden, każdemu według jego zdolności, i odjechał. Zaraz ten, który otrzymał pięć talentów, poszedł, puścił je w obrót i zyskał drugie pięć. Tak samo i ten, który dwa otrzymał; on również zyskał drugie dwa. Ten zaś, który otrzymał jeden, poszedł i rozkopawszy ziemię, ukrył pieniądze swego pana. Po dłuższym czasie powrócił pan owych sług i zaczął rozliczać się z nimi. Wówczas przyszedł ten, który otrzymał pięć talentów. Przyniósł drugie pięć i rzekł: Panie, przekazałeś mi pięć talentów, oto drugie pięć talentów zyskałem. Rzekł mu pan: Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana! Przyszedł również i ten, który otrzymał dwa talenty, mówiąc: Panie, przekazałeś mi dwa talenty, oto drugie dwa talenty zyskałem. Rzekł mu pan: Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana! Przyszedł i ten, który otrzymał jeden talent, i rzekł: Panie, wiedziałem, żeś jest człowiek twardy: chcesz żąć tam, gdzie nie posiałeś, i zbierać tam, gdzieś nie rozsypał. Bojąc się więc, poszedłem i ukryłem twój talent w ziemi. Oto masz swoją własność! Odrzekł mu pan jego: Sługo zły i gnuśny! Wiedziałeś, że chcę żąć tam, gdzie nie posiałem, i zbierać tam, gdziem nie rozsypał. Powinieneś więc był oddać moje pieniądze bankierom, a ja po powrocie byłbym z zyskiem odebrał swoją własność. Dlatego odbierzcie mu ten talent, a dajcie temu, który ma dziesięć talentów. Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma. A sługę nieużytecznego wyrzućcie na zewnątrz – w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów.

Czytaj dalej…

12 listopada 2017 Słowo na Niedzielę

12.11.2017 –  XXXII Niedziela zwykła
Mt 25,1-13

Królestwo niebieskie podobne będzie do dziesięciu panien, które wzięły swoje lampy i wyszły na spotkanie pana młodego. Pięć z nich było nierozsądnych, a pięć roztropnych. Nierozsądne wzięły lampy, ale nie wzięły z sobą oliwy. Roztropne zaś razem z lampami zabrały również oliwę w naczyniach. Gdy się pan młody opóźniał, zmorzone snem wszystkie zasnęły. Lecz o północy rozległo się wołanie: Pan młody idzie, wyjdźcie mu na spotkanie! Wtedy powstały wszystkie owe panny i opatrzyły swe lampy. A nierozsądne rzekły do roztropnych: Użyczcie nam swej oliwy, bo nasze lampy gasną. Odpowiedziały roztropne: Mogłoby i nam, i wam nie wystarczyć. Idźcie raczej do sprzedających i kupcie sobie! Gdy one szły kupić, nadszedł pan młody. Te, które były gotowe, weszły z nim na ucztę weselną, i drzwi zamknięto. W końcu nadchodzą i pozostałe panny, prosząc: Panie, panie, otwórz nam! Lecz on odpowiedział: Zaprawdę, powiadam wam, nie znam was. Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny.
Uczta weselna wymaga wiele trudu i przygotowań z naszej strony. Chociaż współcześnie wiele przygotowań mogą zrobić za nas różne instytucje, jednak najważniejsze należy do nas. Niepokój i troska, zabieganie o to, by wszystko dobrze wypadło, goście weselni dopisali i wszyscy się dobrze bawili, wiele nas kosztuje. Liczy się efekt końcowy. W dzisiejszej Ewangelii spotykamy się z motywem wesela i zaślubin, w kontekście przypowieści o dziesięciu pannach. Słowo Boże z dzisiejszej Ewangelii stawia nam pytanie: co cechuje uczniów Chrystusa, którzy czekają na Jego powrót? W żydowskim weselu bardzo duże znaczenie miały druhny, towarzyszące pannie młodej do domu pana młodego na ucztę.
Uroczysta procesja wyruszała wieczorem, dlatego były potrzebne lampy, lampy oliwne w formie pochodni. Należało je, co jakiś czas nasączać (opatrzyć) oliwą, gdyż gasły na wietrze. Stąd ważny był zapas oliwy, tym bardziej, że uroczystość weselna trwała długo. Jezus mówi, że Królestwo niebieskie jest podobne do dziesięciu panien, druhen (gr. parthenois – dziewic), które wyszły na spotkanie pana młodego. Liczba 10 jest symboliczna i oznacza cały Kościół – Oblubienicę, który w wierze i miłości oczekuje na powtórne przyjście Chrystusa – Oblubieńca (zob. 2 Kor 11,2). Pięć z nich było mądrych (gr. fronimoi), a pięć głupich (gr. morai). Mądre wzięły zapas oliwy, głupie natomiast nie. W tej samej Ewangelii wg św. Mateusza, ale w 7,24 nn, słyszymy, że mądrym (również gr. fronimos) jest ten, kto buduje swój dom na skale, a głupim (również gr. moros), ten, kto na piasku. Mądrość polega na słuchaniu Słowa Jezusa i wypełnianiu Go, natomiast głupota na słuchaniu Ewangelii, lecz nie wypełnianiu Jej.
Oliwa, której zbrakło pannom nieroztropnym utożsamiana jest według Ojców Kościoła z wiarą i miłością. W tradycji rabinackiej również oznacza dobre czyny, które wynikają ze studiowania Tory. Wiele elementów w dzisiejszej przypowieści jest bardzo dynamicznych. Panny wychodzą na spotkanie pana młodego. Podobnie nasze życie jest wyjściem na spotkanie z Chrystusem, który jest w tej Ewangelii ukazany jako Pan Młody. Wszystkie panny zasnęły, zmęczone oczekiwaniem, gdyż pan młody się opóźniał. W Biblii sen jest synonimem śmierci. Przyjdzie taki moment w naszym życiu, kiedy Jezus Oblubieniec nas obudzi. Będzie to moment naszej śmierci (osobistej paruzji) oraz dnia ostatecznego – zmartwychwstania na sąd, gdy usłyszymy okrzyk pełen radości: „Zbudź się, o śpiący i powstań z martwych, a zajaśnieje ci Chrystus!” (Ef 5,14). Wtedy ostatecznie dokona się oddzielenie zła od dobra (gr. krisis). Stąd potrzeba nieustannej czujności i gotowości. Nie jest to powód do strachu i wpadania w panikę, ale do odpowiedzialnego życia wiarą i miłością, która w sercach naszych rozlana jest przez Ducha Świętego” i płonie jak lampa (por. Rz 5,5).
Obecnie mamy czas na gromadzenie oliwy, czyli na codzienny wysiłek miłości, miłosierdzia i wiary (zob. Mt 25,31-46). Panny głupie chociaż uznały Oblubieńca za Pana, wołając „Panie, Panie (gr. Kyrie)”, nie weszły do Królestwa niebieskiego, drzwi zostały zamknięte. Jezus powie w tej samej Ewangelii: „Nigdy was nie znałem. Odstąpcie ode mnie, czyniący bezprawie” (Mt 7,23). Ponieważ: „Nie każdy, kto mi mówi: „Panie, Panie wejdzie do Królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę Ojca mojego, który jest w niebie” (Mt 7,21). Każdy osobiście podejmuje decyzje wiary i nawrócenia, poddania życia pod panowanie Jezusa. Roztropność nie jest egoizmem, ale moją odpowiedzialnością za tę oliwę, którą otrzymałem, za łaskę wiary i miłości. Nie jesteśmy w stanie zastąpić innych w wierności, wierze i miłości, a inni nas. Nikt nam nie może pożyczyć wiary i miłości. Gdy nasza wiara i miłość zostanie poddana próbie, podejmijmy wysiłek wierności i czuwania, jak zachęca nas sam Jezus Chrystus i bądźmy gotowi.
Wiara, jest tą rozpoznawalną cechą, której Jezus oczekuje od uczniów i całego Kościoła. Ona jest nieustanną czujnością i gotowością na spotkanie z Nim – Przychodzącym (gr. erchomenos). Chodzi o wiarę, która jest relacją zaufania i działa przez miłość. Służąc bowiem z miłością naszym potrzebującym braciom, jesteśmy jak mądre panny, wciąż opatrujemy nasze lampy, by w wieczności świadczyły o naszych dobrych czynach, płynących z wiary (zob. Mt 5,14-16).
W godzinie czytań z dzisiejszej Liturgii godzin nieznany autor w homilii z II wieku woła: „Bracia, odnówmy naszą wiarę w Chrystusa Jezusa, prawdziwego Sędziego żywych i umarłych; pamiętajmy o wielkości naszego zbawienia. Jeśli bowiem pomniejszamy znaczenie Chrystusa, pomniejszamy również to, co spodziewamy się otrzymać”. Niech konkluzją naszych dzisiejszych rozważań będą słowa św. Pawła: Czuwajcie i trwajcie mocno w wierze, bądźcie mężni i umacniajcie się! Wszystkie wasze sprawy niech się dokonują w miłości!” (1 Kor 16,13-14).
Zatem Jezus pyta dziś każdego z nas: „Czy syn Człowieczy znajdzie wiarę, gdy przyjdzie?”
Panie, przymnóż nam wiary!